poniedziałek, 4 czerwca 2007

Sobota w Kobe

Kobe odpręża ale i daje do myślenia. Klimat jak w Yokohamie. Miasto wchodzi w morze. Przestrzeń, spacerujące pary, czasem kolonialna architektura. Muzeum portowe pokazuje jednak co robi z takiego miasta trzęsienie ziemi.















7 komentarzy:

Smorek pisze...

Ech.. a mieliśmy się umówić na piwo podobno :P a tu taka targowica. Jakbyś jendak jeszcze kiedyś tu zajrzał - to przypominam, że jestem w Kobe - Smorek (ten koleś od niedoszłego logo i maili o zupkach błyskawicznych). Pozdrawiam.

kolasia pisze...

Miasta portowe mają moc przyciągania.

Robert pisze...

Super zdjęcia, a ta japonka ze zdjecia gdzie ta para robi sobie fotke, jest sliczna :)

Anonimowy pisze...

Witam, jedzeimy z kolega do Tokio na miesiac. Tylko jest jeden problem, ja lubie wyjsc i chodzic cala noc po miescie, ale on mieszka od 15 lat w Nowym Jorku i mowi ze nie zmusze go do wyjscia po 22.00.
Wiec wedlug was jest tam jaka przestepcozcs duza w japoni? Mozna dostac w przyslowowa morde za nic, albo zostac obrabowanym? Zdarzaja sie takie sytuacje czy niezbyt?

WiT pisze...

O ja pierdykam, Smorek zupełnie nie skojarzyłem, że ty tam do Kobe zesłany jesteś. Świetne miejsce, na pewno jeszcze kiedyś tam pojadę to coś wypijemy.

Robert pisze...

Olewka anonimowego ;)

WiT pisze...

ups, sorry...
niezbyt