wtorek, 5 czerwca 2007

Kyotobyafternoon

W niedzielę zostaliśmy profesjonalnie oprowadzeni po ciemnych Kyoto'wskich zakamarkach. Kierownikiem wycieczki był Robert (aka enerdowski). Pod wieczór dołączył do nas zmęczony konferencją w Osace Greg.
Nad tamtejszą rzeką (kaczą rzeką btw.) atmosfera prawie jak w Kazimierzu (nad Wisłą). Nienaturalnie spowolnieni Japończycy przemieszani ze sporą grupą zagranicznych studentów piją browar siedząc na skarpie, sikają w krzakach, śpiewają piosenki, przytulają się. Podobno tamtejsza wymiana zagraniczna działa wyjątkowo sprawnie.
Nam wieczór zleciał szybko. Zalegliśmy w bardzo dobrym punkcie, w połowie drogi pomiędzy monopolem a w/w krzakami. Chill-out pełną gębą.

















Ostatnia fotka z dedykacją dla kierownika wycieczki.

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Najlepsza forka #1
W kimono i na elektrycznym wozku hehe
Pozdrawia Antoni bez dłoni

Anonimowy pisze...

Mój pierwszy komentarz, choć czytam już długo. Po prostu zdjęcie nr1 wymiata. :)

Anonimowy pisze...

Pozdrawiam :) Mój pierwszy wpis. Powodzenia WIT... A tak btw. to nie wiem jak jest w Japonii z paleniem tytoniu w miejscach publicznych, ale rząd w naszym śmiesznym kraju zamierza zdelegalizować to.

Roman pisze...

niezle wypatrzyles to DDR swoja droga ciekawe co tam robi? moze to moje mieszkanie o ktorym nie wiem.

dzieki za fajne spotkanie oraz dedykacje i do zobaczenia mam nadzieje niezacdlugo.

Konrad Hawro pisze...

Przepiękne ujęcia :] Gratuluje.

Leszek pisze...

WiT, mógłbyś podzielić się EXIFem do zdjęcia IMG_3722.jpg?