środa, 13 czerwca 2007

Hotespa

Tak to prawda, w Atami są gorące źródła. 100 kilometrów od Tokio, znany i lubiany kurort. Wybierając się w min. 3 osoby warto wypożyczyć samochód. Taniej, wygodniej; co prawda z powrotem na pewno wpakujesz się na dwugodzinny korek do Odawary.
My dojechaliśmy ciut przed deszczem. Gdy piliśmy pierwsze piwko zaczęło lać.
Potem do północy otwarty onsen, deszcz z nieba, mandarynki plumkające w gorącej wodzie i japońskie żarcie. Bajer.






6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Ostatnie zdjęcie cudo!

P.S
Pozdrowienia od stałej czytelniczki :)

Dairi pisze...

Odstatnie zdjecie wymiata!

kolasia pisze...

Ponoć na Słowacji czy gdzie tam tez są gorące źródła! A co! Nie trzeba do Japonii lecieć.

Janusz pisze...

Byliście przy okazji w MOA?

Anonimowy pisze...

zdjecie #3 "2 ostatnich samurajow"
pozdrawaia Mariusz,
ktory zgubil swoj diariusz

Anonimowy pisze...

Nie przesadzacie troszkę? Ostatnie zdjęcie to ładna kompozycja ale Luksometr wypada poza skalę, zbyt wielkie naświetlenie.Wit potrafi robić dobre fotki jednak w tym przypadku zapomniał chyba zupełnie o technice.