czwartek, 31 maja 2007

Shibuya w deszczu









11 komentarzy:

Vanti pisze...

Zdjęcia jak zawsze fajne - w szczególności to drugie.

carolajn pisze...

:)) lipek w japonii...:)
Powodzenia!!!

kolasia pisze...

Skąd oni wzieli tyle parasoli?

Robert pisze...

Jak zawsze zdjęcia super :)

Smorek pisze...

Powiedz mi WiT... zamknęli nam uniwersytety na dwa tygodnie bo niby w Kanto jest epiedmia różyczki jest. Jedent student podobno przytargał robala do Kobe z Tokio i w efekcie tego mamy nieplanowane dwa tygodnie wakacji... Wiesz coś więcej o samej epidemii czy to po prostu taki japoński styl obchodzenia się z przejawami chorób zakaźnych?
Pozdrawiam - Smorek

Anonimowy pisze...

A jak tam z praca w Japoni? Slyszalem ze strasznie sadystyczna i sztywna atmosfera. PRawda to?

Vanti pisze...

smorek> Ja się do Nipponu wybieram za 3 tygodnie, a dostałem mejla z uniwerku Senshu z info że u nich ospa panuje i też na dwa tygodnie odwołali zajęcia i prosili by w razie potrzeby się zaszczepić przed wyjazdem...

Michał pisze...

hi, tak tylko chiałem powiedzieć że bardzo mi się podoba ten blog, bardzo mnie bawi i uczy i mam chęć wyjazdu z domu:]

Smorek pisze...

Ospa, odra, różyczka - i teraz już nie wiadomo. Tu w angielskic komunikatach podają, nazwę "measles" ale słowniki nie są zgodne co do polskiej nazwy tej choroby... Poza tym nie ma absolutnie żadnych powodów do paniki :D

Vanti pisze...

Wg moich danych "measles" znaczy ospa, zaś różyczka to... "German measles" (i już wiadomo kogo należy obwiniać za tą chorobę ;P ).

marcin.miczek pisze...

"Measles" znaczy odra.