wtorek, 29 maja 2007

Daro jest

Melduję szczęśliwe dotarcie Darka na drugą stronę Ziemii przez Londyn. Miał chłopak na koniec pecha, ktoś się rzucił pod pociąg na głównej magistrali z lotniska przez miasto i jego ekspres był opóźniony ponad 30 minut (pewnie tyle zajmuje pozbieranie ciała czy dwóch).
Jest koźlak, jest krzepki radek, jest kiełbasa. Żyć nie umierać!

4 komentarze:

Robert pisze...

No ta, normalka...ktos pod pociag sie rzucil...

Grobsol pisze...

Jakiś taki niesmak...

Jack pisze...

Heh odrazu przywitanie w Japońskim stylu... No ale ważne, że jest polskie mięso i tylko 30 min opóźnienie.

Yolus Kojns' wife pisze...

Halo, melduje Wawa, cieszymy żeś dotarł druhu bezpiecznie. A koźlaczka wypijemy z Wami przez internet :)
Zyczymy Wam udanej zabawy :)