środa, 2 maja 2007

Baby drop-off point

Pomysł budzący kontrowersje nawet tu. Polecam lekturę.
W skrócie: w mieście Kunamoto (Kyushu) ukończono właśnie budowę anonimowego punktu przyjmowania niechcianych dzieci. W ścianie szpitala, niczym bankomat, wbudowano drzwiczki, do których można wrzucić noworodka. Po drugiej stronie oczywiście pełna cywilizacja: ogrzewane łóżeczko, kamera i sensor alarmujący pracowników szpitala.
Po inspekcji sanitarnej we wtorek, punkt ma zostać otwarty.

9 komentarzy:

Aguska pisze...

w polsce swego czasu - dobrych kilkanascie miesiecy temu - tez byli tacy co sie bulwersowali takim pomyslem. takie '
"okno" otworzyly jakies zakonnice... Hurraaaa!!!! w czyms wreszcie wyprzedzilismy japonie.

aguska pisze...

diokladnie: tzw. Okno Zycia, u nazaretanek w Krakowie, dziala przynajmniej od czerwca 2006, jesli nie dluzej :)

Anonimowy pisze...

Z tego co sie orientuje, to w kazdym wiekszym szpitalu jest taki punkt. Czasem jest osobne pomieszczenie, a czasam oznaczone lozeczko. Poza tym takie dzieci znajduja rodzicow w tempie ekspresowym poniewaz formalnosci prawne kurcza sie do minimum.

WiT pisze...

No w tej gazecie napisali, że to pierwszy taki punkt w Japonii.

Chyba, że piszesz o Polsce, w której to jednak formalności prawne są bardzo skomplikowane, z tego co ja się orientuje (min. 8 miesięcy).

octavian pisze...

Tak, chodzi mi o Polskę. Właśnie w tym przypadku kiedy dziecko staje się "niczyje" adopcja postępuje o wiele szybciej. Mam tu oczywiście na myśli czas w którym dziecko oczekuje nowych rodziców :) Oczywiście pary starające się o adopcje muszą poświęcić przynajmniej te 8-9 miesięcy, czasem więcej.

ShaXbee pisze...

Japończycy w ich pędzie do rozwiązywania wszelkich problemów są przerażający ;]

Anonimowy pisze...

W polsce w wielu szpitalach sa takie punkty i nigdy nei slyszalem by byly z tego powodu afery

Anonimowy pisze...

Pierwszy taki punkt?? A co robili do tej pory z niechcianymi dziećmi? :(

KOT pisze...

Poczytajcie o Wodnych Dzieciach u Joanny Bator (nie wiem na ile jest kompetentna do pisania na te tematy ale książkę w końcu wydała...) tam (w Japonii) łatwiej o aborcję niż o nowoczesną antykoncepcję... trochę to straszne