czwartek, 5 kwietnia 2007

Turystycznie

Wizja oglądania moich rodziców pośród tej dżungli ludzkiej była rzeczą niewyobrażalną. A jednak, udało się. Przylecieli na walizkach pełnych żarcia. Teraz zwiedzają, jedzą sushi, tonkatsu i onigiri. Mama, podczas mojej nieobecności, posprzątała mi mieszkanie i ugotowała żurek. W weekend jedziemy do Kyoto.







5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Zazdroszczę żuru :) U mnie go nie będzie ;/

Ps. http://bp1.blogger.com/_vSutK72QETo/RhQ9lmpJ9YI/AAAAAAAAApU/EJQBzt10BiE/s400/IMG_0373.jpg
to zdjęcie jest świetne :) Przypomina jakieś zjawy ala te z filmu 'Przepowiednia' :)

pOdLaK pisze...

Oj... te mamusie to są kochane, moja jak przyjechała to mi pomyła okna... ;-)

Anonimowy pisze...

Wit, a na jak długo jedziecie do Kyoto? pół dnia wam wystarczy? ;)

Vanti pisze...

Czyżby Twój tata przejął właściwości charakterystyczne dla Japończyków (spanie w pociągu)? ;P A tak w ogóle to się pochwalę, że i ja w wakację odwiedzę Japonię ;)

WiT pisze...

Tak, zaaklimatyzowali się szybko. Świetnie, że przyjedziesz - napijemy się piwka razem pewnie :)