środa, 18 kwietnia 2007

Powrót kosmicznych turystów

Boże, jak ja nienawidzę pożegnań!
Lotnisko to chyba najbardziej ambiwalentne miejsce w moim życiu.
Tu mieszają się ludzie, kolory, rasy, emocje. Łzy z uśmiechami.
Często tu właśnie zdaję sobie sprawę o istnieniu czasu.

A czas zapieprza jak turyści na bosaka przez rozgrzaną plażę. Pamiętamy tylko markery zaznaczone w naszych wspomnieniach, z krótką adnotacją, zdjęciem czy nagraniem dźwiękowym. Problem w tym, że nie my te markery stawiamy, coś za nas obsługuje ten interfejs, decyduje o głębokości umiejscowienia danego wspomnienia w naszej głowie. Przeprowadza ostrą selekcję, odfiltrowując nieistotne lub powtarzające się wydarzenia. Wpływ mamy na to mizerny.

Cóż, trzy tygodnie z rodziną dobiegły końca. Teraz pozostaje im jeszcze cały dzień podróży z wybitnie podobno nieurodziwymi fińskimi stewardesami i wylądują w swoim świecie.
Ja, tokijski łącznik, zostaję w moim świecie. Po tej stronie lustra, innej kompletnie, internetowej. I choć już od dawna nie mam o czym pisać, ta strona będzie nadal moim antidotum na Japonię, tablicą chwały i wstydu, narzędziem kontaktu z ludźmi i galerią tego co widzę.
Pozdrawiam.







12 komentarzy:

pOdLaK pisze...

:/ Trzymaj się!

AvantaR pisze...

Jestesmy z Toba ... nie przestawaj pisac!

reii pisze...

Jedno zdjęcie zamiast tysiąca słów...
Nie przestawaj ich robić.

Vanti pisze...

WiT, nie poddawaj się - pisz i rób fotki. Dzięki nim inni mają szansę poznać Twoje zdanie o Japonii. Mimo iż od jakiegoś czasu nie są one hura-optymistyczne (jak było na samym początku), to i tak wspaniale się to wszystko czyta i ogląda.

Lili pisze...

Yo! Trzymaj się ;-) Dół to jest zjawisko czasoprzestrzenne i się że tak powiem zawsze kończy. ;-) A emigranci to w ogóle muszą na te zjawiska uważać są albowiem bardzo na nie podatni (wiem co mówię).

kaila^^ pisze...

czym sie :)

Aleksandra pisze...

Blog jest fajny, i uwazam, ze powinienes nie tylko robic zdjecia (ktore swietnie Ci wychodza), ale takze je komentowac w jakis sposob - wszak nie tylko przez to czytelnik poznaje Ciebie, ale takze i Japonie... :) Trzymaj sie.

carolajn pisze...

dont worry wit! dołączę chyba do ciebie za jakis czas..:)

e_katka pisze...

Czasem zdjecia mowia wiecej niz slowa, a czasem calkiem odwrotnie... Zycze, zeby jedno i dugie, nadal sprawialo Ci przyjemnosc:) Zycze tego Tobie i nam, podgladaczom tego bloga;)

KOT pisze...

Przesyłam taki zdrowy szeroki niepodszyty podtekstami szeroki uśmiech, Wit dasz radę! sam zobacz ile już Ci się udało, mam nadzieję, że szybko odzyskasz optymizm. A ja Twojego bloga uwielbiam, to takie moje okienko na mój przyszły niedoszły Wielki Sen.

myszysz pisze...

jakoś nie zorientowałam się dotąd, że nie masz o czym pisać. rzekłabym, że może nawet odniosłam kompletnie przeciwne wrażenie. szkoda wielka by się stała, gdyby Ciebie w sieci zabrakło.

m. pisze...

Ale masz fajną Japonkę :)