czwartek, 22 marca 2007

System error

Dlaczego znaczna większość znanych mi rozgarniętych, inteligentnych Japonek o otwartych umysłach chce stąd wyjechać? Byle dalej od Japonii, wpadać tu na wakacje w odwiedziny do rodziców. Coś jest do cholery nie tak z tym krajem...


25 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Dlaczego wiekszosc rozgarnietych i znaczna czesc tych troche mniej rozgarnietych Polakow nie tyle chce wyjechac, co wyjezdza? Niektorzy nawet bez zamiaru powrotu. "Coś jest do cholery nie tak z tym krajem..."

WiT pisze...

Dlaczego z Irlandii ludzie nie uciekają?

Anonimowy pisze...

według mnie poprostu ludzie inteligentni są bardziej ambitni i najczęściej najlepiej dla nich jest tam,gdzie ich nie ma.W każdym kraju tak jest.Skąd wiesz że w Irlandii tak nie ma? Trzeba porozmawiać z tamtejszym młodym pokoleniem aby się dowiedzieć czy też narzekają.

reii pisze...

Strasznie ostatnio narzekasz na Japonię...

Anonimowy pisze...

Może chodzi o to jak traktuje się z tradycyjnie kobiety w japoni.
Dla mężczyzn to miłe, ale dla kobiet mniej.

Mi się jakoś podoba podzielność ról.
Na zachodzie jest niepewność co do swojej roli i dlatego mamy u siebie taki miszmasz. Takie rozchwianie i tak zwany kryzys porozumienia między płciami.

No cóż można nad tym dyskutować i dyskutować.

constans73

WiT pisze...

No sorry, rzeczywiście za dużo narzekam.
Ale same negatywy jakoś ostatnio widzę. Zima za długo chyba trwa.

internautka pisze...

Moja bardzo dobra kolezanka, zreszta Japonka wmigrowala do Anglii, teraz na świeta jezdzi do Belgii i szyjuje się na podbój Krakowa...

Yuen pisze...

ja w ogole mysle, ze kazdy inteligentny czlowiek o otwartym umysle nie jest w stanie spedzic calego zycia w jednym miescie/kraju. Bedzie sie meczyl.

Ale fakt, co innego ciekawosc swiata, a co innego masowa chec wyjezdzania. Nie wiem, na jaka skale to jest obecne w Japonii i czym do konca jest spowodowane, ale wszyscy wiemy jak jest w Polsce.

Wit - w Japonii dalej zima? Tam jest przeciez cieplej, a tu nawet w Polsce (no, moze wylaczajac ostatnie kilka dni) mamy wiosne:)

Yuen pisze...

(sorry za double-commenta:P)
Tak m przyszlo do glowy jeszcze - moze to nie wina calej Japonii, a Tokio? Zycie w wielkiej metropolii na pewno jest uciazliwe w pewien sposob. W innych miastach, albo na prowincji wyglada to pewnie inaczej.

...ale moge sie mylic; Wit, te Twoje znajome Japonki mieszkaja w Tokio, czy rozsiane sa co calej Japonii?

WiT pisze...

Dziewczyny miastowe oczywiście.

greah pisze...

'wszędzie dobrze gdzie nas nie ma'
z chęcią sie z nimi zamienię - daję obszerne M4 z wszystkimi dostępnymi w Polsce wygodami za klitkę w centrum Tokio. ciekawe kto pierwszy by miał dość życia na obczyźnie - ja czy one :)

Lili pisze...

etam. Japonki chcą wyjechać z Japonii, Polki chcą wyjechać z Polski, Angielki chcą wyjechać z Anglii (ostatnio ponoć coraz więcej angoli wynosi się do Chin i ciepłych krajów), Araby wyjeżdżają z Arabii, Murzyni z Afryki, a w Krakowie na rynku częściej usłyszysz angielski niż polski.Marudzisz, kolego.
ps.był kiedyś reportaż Gazety Wyborczej o Japonkach w Krakowie.Jakoś żadna nie czuła się szczęśliwa, a większość związków z Polakami skończyła się rozwodami lub rozstaniami.

Lili pisze...

i dodam linka i cytat ;-)
http://kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,490860.html

i cytat:
- Nudzą się nami jak samochodem, który ma więcej niż pięć lat - mówiła Nao do Fumiko. - Na początku szaleją z radości, bo nikt z ich znajomych nie ma tego, co oni mają, egzotycznej żony. A potem radość im przechodzi, bo okazuje się, że egzotyczna żona jest taka sama jak żony innych ludzi. Za dużo nas dzieli. Nas i Polaków. Nie ma w nich pokory, nie ma cierpliwości. To taki naród, Fumiko, taki naród.

Zeratul pisze...

Spytalbym... wiec po cholere tam siedzisz!? Sprawa nie tyczy sie jednego twojego tematu, a paru poprzednich... z poczatkowego entuzjazmu i zachwytu stales sie najnieszczesliwszym czlowiem na swiecie. Stwierdzilbym, ze dzieje sie tak z wiekszoscia ludzi. Migracje ludzkosci odbywaly sie zawsze. Zawsze byly wymuszone jakas sytuacja, nie ma znaczenia czy pozytywna czy negatywna. Leniwa natura ludzka sama nigdy by nie zdobyla sie na taki impuls, gdyz naszym najbardziej rozpoznawalna cecha jest przywiazanie. Boimy sie zmian, a gdy nie mamy na nie wplywu walczymy z nimi, az w koncu sie poddajemy. Jesli dostajemy pozytywny impuls, kreujemy sobie tysiace pozytywnych teorii o danej zmianie, ktore predzej czy pozniej w konfrontacji z rzeczywistoscia wypadaja bardzo blado. Ponadto przyzwyczajamy sie, ale nadal walczymy, gdyz nie akceptujemy czegos co jest wbrew naszej naturze, sami chcemy zmieniac swiat. Dlatego wiecznie narzekamy i wiecznie jestesmy nieszczesliwi. Ma to swoje pozytywne strony, gdyz dzieki temu swiat idzie do przodu. Dlaczego ciagnie nas do czegos nieznanego? Bo jestesmy kurna po prostu ciekawscy. Dlatego tez twoj blog jest zdecydowanie bardziej popularny niz blog np. kogos kto by pisal z Irlandi.
A tak naprawde maly upalony "Laska" z "chlopaki nie placza" mial racje. Nalezy odpowiedziec sobie na jedno zajebiscie, ale to zajebiscie wazne pytanie i wprowadzic ta odpowiedz w zycie. Ja sam po prostu akceptuje rzeczywistosc, komentuje, wyrazam negatywne opinie i krytykuje, ale zyje w takim a nie innym miejscu i staram sie zaakceptowac roznice kulturowe. Staram sie byc po prostu szczesliwy. To samo bym tez robil gdybym zostal w Polsce. Ucieczka lub wyjazd z kraju nie jest ani wyznacznikiem tchorzostwa, ani odwagi... jest po prostu decyzja jaka podejmujemy. Nie rozumiem tez za bardzo co masz na mysli piszac o "rozgarnietych, inteligentnych japonkach o otwartych umyslach". Moze to tylko Japonia, ale jakby nie bylo to jest to jedna z najwiekszych potego gospodarczych. Dlaczego Polacy chca wyjechac z Polski? Dlaczego nawet najwieksze prymitywne mozgotrzepy spod remizy wyjezdzaja zeby zapierdzielac na polu truskawek, w azbescie itd. Nie robiac nic ze swoim zyciem, nie chca nic zmieniac. Tylko nadal robia dokladnie to samo narzekajac ze sytuacja w Polsce ich zmusila do tego, ze teraz biedni musza robic w innym kraju. Dalej pija swoje wino, dalej stoja pod sklepem, mieszkaja po 5-10 w jednym pokoju, by miec wiecej na wodke lub wino. Czy te japonskie kobiety oby przypadkiem nie marza o wyjezdzie i odnalezieniu "ksiecia z bajki" koniecznie europejczyka? Bo taki scenariusz mi sie nakresla... Czy moze chcesz nam dac do zrozumienia, ze po prostu czuja sie przygniecione kultura w ktorej zyja i chca poczuc sie wolne. Gwarantuje ci, ze jesli wyjada to po ok roku w swoim blogu zaczna pisac dokladnie to samo co ty teraz piszesz.

WiT pisze...

Gdybym nie akceptował tutejszej rzeczywistości to już by mnie dawno tu nie było. Ja też komentuje, wyrażam negatywne opinie i krytykuje, ale żyję w takim a nie innym miejscu i staram się zaakceptować różnice kulturowe.
A ten blog to taka pigułka na moje różne stany myślowe, dzięki za Wasze opinie!

Świetny cytat, śmieszny artykuł. To jest dopiero różnica kulturowa: kimono i kradzione samochody :)

Anonimowy pisze...

Zostawcie Wita w spokoju, prawie kazdy przezywa ten okres. Minie mu i zauwazy, ze ta Japonka z wystawionym srodkowym palcem jest otwarta i rozgranieta tylko w jego kategoriach, a w japonskich to zwykly... nie bede sie wyrazal, sam do tego ma dojsc :)

Radko pisze...

To faktycznie głównie problem dużych miast i wbrew pozorom, nie ma to nic wspólnego z olbrzymim potencjałem intelektualnym. Mam trochę koleżanek na Uniwersytecie w Tokyo. Wyjazd na zachód (a jest presja by post doca zaliczyć gdzieś w USA) traktują conajmniej jak zsyłkę na Sybir. Uwielbiają podróże ale nie zamieniły by Japonii na żaden inny kraj. Im w życiu się bardzo udało, wystartowały w wyścigu szczurów, wygrały, stale znoszą stres rywalizacji, który jest wszechobecny powyżej doktora. Post doc (assistant proffesor) tutaj zarabia naprawdę dużo (40 manów i więcej), a że w Japonii wszystko rozbija się o pieniądza (zresztą jak wszędzie), czują się tutaj szczęśliwe. Gros emigracji, tak w Polsce jak i Japonii to emigracja ekonomiczna a nie kulturowa. Oczywiście można znaleźć jakieś wyjątki, ale to nie powód by na ich podstawie wysnuwać hipotezę na temat upadku jakieś kultury. Tokyo, całe Kanto właściwie i część Kanagawy to faktycznie trudne miejsce do życia. Ja mam to szczęście że patrze na to z pewnej perspektywy. Jak tak odejdziesz kilka kroków od witryny sklepu, widzisz znacznie więcej produktów.

Rafal pisze...

Post-doc to nie assistant professor a zarobki takiej osoby nie sa uwazane za wysokie, tu bardziej chodzi o prestiz bycia tzw. "koumuinem", czyli "urzednikiem panstwowym" w wolnym tlumaczeniu. Postdoc to ktos zawieszony w przestrzeni, ktos, komu nie udalo sie jeszcze zdobyc normalnej pracy (np assistant prof.), a nie "urzednik panstwowy".

Rafal pisze...

Nie nacisnalem dwa razy, moze jakis bug? :)
Dodam jeszcze, ze rzeczywiscie Tokio bardziej przytlacza. Pozdrawiam z Sapporo :)

Radko pisze...

Co nie zmienia faktu ze obaj zarabiaja podobnie (o czym pisalem moze niepotrzebnie uzywajac nawiasow) i 40 manow to juz tutaj jest powyzej sredniej. To nie tylko prestiz. To takze pieniadze.Sam jestem post-doc ale w kraju professor assitant, nie czuje się w próżni zawieszony ;-D
Na pewno w grupie 28-30 latkow takie osoby uchodza za dobrze zarabiajace.

Anonimowy pisze...

Dokładnie zgadzam się z tym co napisał(a) Lili said... Niektórzy polacy chą wyjechać z polski japończycy z japonii, a holendrzy z holandii i nie ma w tym nic dziwnego. Jednym pasuję życie jakie wiodą w ojczyźnie innym nie, jedni się ustawili i mogą żyć w polsce, a inni szukają azylu w innych krajach gdzie podpasowała im mentalność tudzież kultura, historia lub system danego kraju. Z kilkoma japonkami rozmawiałem i jak opowiadałem o polsce, że nie bardzo mi się tu podoba itd. zaczęły prosić o zdjęcia i szczegółowe info. Wysłałem kilka zdjęć akurat z łodzi, jedna z nich była wielce zafascynowana i chciała odwiedzić polskę. Tak samo jest wszędzie, człowiek po pewnym czasie jest znudzony życiem w swoim kraju, brak mu perspektyw nie może patrzeć na to co robi system z jego ukochanym krajem lub po prostu jest ciekaw innego "świata". Szuka innej drogi która niekoniecznie jest tak prosta jak w marzeniach. Często to czego się dowiedzieliśmy o naszym przyszłym "azylu" musi się zderzyć z bardzo rzeczywistym tirem nadjeżdżającym naszą prostą drogą. I wtedy stwierdzamy definitywnie że jest naprawdę fajnie albo że "wszędzie dobrze gdzie nas nie ma".

Anonimowy pisze...

Tu tomek. Akurat teraz studiuje na UAM (koreański i japoński). Na co dzień mam kontakt z głownie z azjatami, którzy przyjechali do Polski pracować, żyć i mieszkać :).

Wysunę kilka moich tez na temat dlaczego japonki chcą wyjeżdżać...(odpowiedzi nasunęły mi sie same po godzinach rozmowy z azjatkami na różne tematy związane z Japonią i Koreą ;) )

1) teza:
Japonka/koreanka przyjeżdża do wybranego kraju w Europie w celach matrymonialnych :D a jakże :P znaleść i poznać przystojnego europejczyka :D

teza 2:
japonki bądź też koreanki chcą uciec od ciężkiego i zatłoczonego życia w dużym mieście (większość z nich świetnie odnajduje sie w realiach pracy w Polsce i o dziwo bezrobotne nie są :)

teza 3:

po co Japonka zaczyna sie uczyć polskiego ;/ na uniwersytecie w Polsce czy Japonii? Aby znaleśc lepszą pracę w Japonii :D chyba raczej nie... Po prostu robi kolejna specjalizacje, a jesli znajdzie kogoś naprawdę specjalnego to co? pewnie się zakocha ;)

teza 4:

Azjatkom podobają się europejczycy, w głębi duszy te kobiety są naprawdę romantyczne :). A Polak, który ustępuje miejsce kobiecie, stara sie nie palić w jej towarzystwie lub co zdarza się coraz częściej w Polsce w ogóle nie pali :). To na pewno podoba się im.

teza 5:

paradoksalnie japonkom podobają się otwarte płaskie przestrzenie Polski :). Tego w Japonii nie ma, a już bynajmniej w dużych metropoliach Tokyo czy Osaka. Naprawdę czują się zrelaksowane :) jeśli mogę tak powiedzieć. Tłum w tramwaju w Polsce to przecież nie tłum w metrze w Tokyo.
Do pracy nie ma się 1,5 h tylko najwyżej 40 minut :).

teza 6: zadziwiające ale prawdziwe architektura także się im podoba, mnogość fascynacji. W dodatku większość Polaków odnosi sie do japonek życzliwie, z jednoczesną fascynacją tym krajem i kulturą.

to tyle, mam nadzieję, że głupoty nie napisałem. czekam na polemikę pozdrawiam Wita!

Wolin pisze...

Zawsze wydawało mi się, że historie o tym, iż japonki lecą na europejczyków/amerykanów to zwykłe mity albo takie tam bardzo mocno naciągane plotki. No, ale jeżeli Tomek ma info z pierwszej ręki to chyba warto pojechać do Japonii... przynajmniej na jakiś czas. ;d

WiT pisze...

Piękne tezy! :)
Również pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

No a na blogu gościa co siedzi w Korei (jest gdzieś tu link), było napisane, że jak się pojawia w jakimś klubie czy barze, to koreanki zmykają gdzie pieprz rośnie :)
Że nie do pomyślenia jest w Korei, żeby dziewczę stamtąd pokazywało się publicznie z białym...