środa, 7 lutego 2007

Tokyo Underground

Sporo wody upłynęło w rzece Sumida od mojego ostatniego wpisu. W nagrodę specjalna relacja, coś czego nie zobaczycie w podręcznikach o Japonii, coś co przewodnik Lonely Planet ominął w ramach swoich rozważań o nocnej rozrywce w Tokio. Specjalnie dla czytelników TbN, Tokyo Undergorund - czyli sex drugs and ro^H^H^H sex. Zapraszam :-)

Tatuaż tej uroczej pani to oczywiście nie sygnatura przynależności do lokalnego klubu miłośników smoków, lecz mniej lub bardziej znanej grupy rozrywkowo przestępczej pod swojską nazwa Yakuza. Warto zaznaczyć, iż owe tatuaże zasadniczo różnią się od polskich pseudo kryminalnych dzieł sztuki. Kotwice na ramieniu i LOVE na kostkach zastępuje obszerna "rycina", tym niemniej tak dopasowana, aby stała się niewidoczna pod zwiewnym nakryciem prosto z fabryki Louis Vuitton.

W rytmie narkotycznej transowej muzyki odbywają się igrzyska gladiatorów. Człowiek-cyborg kontra wózek z Tesco i Robot... hmm obstawiam milion jenów na wózek!

Zacięta walka trwa...

Odpowiedni strój to oczywiście strategia... ciężka maszyneria nie pozwala na nic więcej niż stringi z ... drutu i spodenki Shredera z wojowniczych żółwi ninja.

W klubie panuje specyficzna atmosfera, którą podgrzewają roznegliżowane Japonki. Można założyć wszystko z trendem wskazującym na minimalizacje. Oczywiście odpowiednie marki nadal obowiązują.



Kolejną atrakcją jest body painting. I tak oto nagie ciało pod wpływem japońskiego mistrza przeobraża się w węża Boa z wymiaru X.


Pokazy lesbian-hardcore-sadomaso to między innymi polewanie się gorącym woskiem oraz strzelanie z dmuchawki wypełnionej igłami. Możecie mi wierzyć, Debbie does Dallas i kolejny z serii Rocco to Bolek i Lolek w porównaniu z tym co udało mi się nakręcić z dziewczynami w roli głównej.


Po tak emocjonującym widowisku w innej sali można odprężyć się przy Raks Sharki. Arabska muzyka i arabski taniec.

Tokio Underground to przecież Tokyo by Night :-)

13 komentarzy:

reii pisze...

wow...kopara opadla mi do samej ziemi

Anonimowy pisze...

Mocne .....
Ale mam pytanko od nośnie mieczy japońskich , a dokładniej jak kształtują sie ceny owych przedmiotow. Strony internetowe , pozostawiaja jednak pewiem niedosyt, zatem rzetelniejsze bede wiadomosci od Człowieka bedacego juz tam jakiś czas.
Dardzo prosze o Odezwe:)
Wierny Czytelnik Radek :)
kontakt rudi_d@go2.pl

pOdLaK pisze...

Yeaah! Niezła zabawa, no i te Panie... pięknie.. :)

ashka pisze...

Iiiihaaaa!.

^_-

PS. A Melunowi życzymy CZĘSTSZYCH wpisów ;>

melun pisze...

Japonski miecz (nie iaito) to wydatek okolo 1000$ (w miare ok mlody antyk z 20 wieku), za cos z wachlarza znanych "kowali" 5000$-50000$ a miecz z reki naprawde znanego.. ceny zaczynaja sie od 100000$ Nowe miecze to okolo 2000$ ale za dobre ostrze juz trzeba zaplacic okolo 10000$ (znane - powyzej 50000$) Do tego trzeba oczywiscie dokupic cala reszte saya, tsuka, tsuba itd.

Kamil pisze...

Ostre xD Szkoda ze nie dales zadnego filmiku :p

kaito.takahashi pisze...

Więcej tego typu wpisów by się przydało ;)

pOdLaK pisze...

W poprzedniej notatce link do loga..

nikvist pisze...

Moje propozycje loga:

Kolor:
http://nikvist.pl/kolor.jpg

i czarno białe:
http://nikvist.pl/czarnobiala.jpg

GG: 4579467
E-mail: nnnikvist@gmail.com

:P

broszka pisze...

Mozesz podac namiary na ten klub (nazwa, adres, link) i ile kosztuje wjazd.

melun pisze...

broszka, niestety to nie jest takie proste, to nie jest taki zwykly "klub" nazwa adres link i wjazd - to moze i ma ale valnilla w roppongi albo jeszcze inny gorszy gaspanic :-)

Anonimowy pisze...

Koleś z niebieskimi kablami sterczącymi z tyłka jest świetny :D
Dla kontrastu, obok pani w kwiecistej bieliżnie. KOSMOS :-)
~tuluska

Ania pisze...

nie powiem, treść tej notki trochę mnie przerosła... zwłaszcza tekst o strzykawkach i zdjęcie człowieka-cyborga od dupnej strony. O_o
Człowieku, co musiałeś zrobić, żeby móc tam być? ;D