czwartek, 22 lutego 2007

Odyseja bankowa 2007 cz.1

Ciąg dalszy moich przygód z zacofanymi japońskimi bankami. Moje najstarsze konto, w Shinsei jest dobre. Angielska obsługa i interfejs internetowy, brak opłat za wiekszość wypłat z bankomatu oraz 0 dodatkowych opłat. Niestety nie wydaje on kart płatniczych, jedynie bankomatowe.
Kartę możesz sobie podłączyć, niestety dostanie karty kredytowej w Japonii, będąc gajdzinem z krótkim stażem graniczy z cudem (najśmieszniejszy był przypadek opisany na pewnym forum, Amerykanina, który starał się o kartę American Express, ale nie dostał jej tylko dlatego, że jest Amerykaninem).
W grudniu zdecydowałem się na CitiBank, myślałem, że będzie prościej. Nie było; po dwóch miesiącach zrezygnowałem z drogiego w obsłudze konta.
Dziś obleciałem więc wszystkie banki w okolicy, raport jest następujący:

Bladym świtem, o 10:00 rano, usiadłem na niewygodnym krześle w banku SMBC.
zalety: dostępna darmowa karta debetowa w systemie visa, brak opłat za cokolwiek (nawet wypłaty z bankomatu całą dobę).
wady: brak interfejsu internetowego po angielsku oraz infolinii w tymże języku.

Nie jest źle, kolejny bank MIZUHO, przechwytuje nas (mnie i moją osobistą pomoc) obsługa niskiego szczebla, która spławia nas momentalnie.
zalety: nie ma
wady: odmowa założenia konta cudzoziemcowi nie mówiącego perfekt po japońsku.

Lekko poddenerwowani szybkim zbyciem w MIZUHO, idziemy do Tokyo Mitsubishi.
zalety: fajna nazwa
wady: brak kart debetowych (tylko kredytowe), brak interfejsu internetowego po angielsku oraz infolinii, opłaty za wypłaty w bankomatach po 18:00, potrzebne zarejestrowane hanko, brak zagranicznych przelewów.

Ostatnim odwiedzonym bankiem był Bank Of Yokohama.
zalety: nie ma
wady: cyniczna obsługa śmiejąca się prosto w nasze oczy, odmowa założenia konta cudzoziemcowi nie mówiącego perfekt po japońsku, telewizor z 1987 roku na wystawie.

Ostatecznie wróciliśmy do SMBC, za dwa tygodnie ponoć mam dostać upragnioną kartę.
Podsumowując:

Amatorzy - w żadnym z odwiedzonych banków obsługa nie potrafiła odpowiedzieć na większość moich pytań (np. czy jest angielski interfejs, czy można po angielsku zgłosić zaginięcie karty itp). Zamiast tego brali do ręki swoje broszury i przystępowali do ich studiowania, na naszych oczach. Skandal, żeby pracownik odpowiedzialny za sprzedaż usług nie znał takiej broszury na wylot... Odwoływali się do kierownika w głębi sali, ten łapał za telefon i dzwonił zapewne do szefa sztabu operacji kryzysowych!, nie wiem...

Nacjonaliści - w trzech z czterech wymienionych banków byliśmy widocznie niemile widziani. Starano się nas pozbyć jak najszybciej, nie gorsząc przy tym stojących w kolejce japońskich klientów.

Zacofani - bankowość japońska, jaką dotychczas widziałem jest daleko, daleko za standardami światowymi. Usługi przypominają polskie z wczesnych lat 90tych, obsługa jest niekompetentna i ograniczona. Osiedlowy oddział PKO to luksus i kultura w porównaniu z tym co tu zobaczyłem. Banki pracują od 9:00 do 17:00, przelew można wykonać do 15:00.

Miałem nie narzekać, eh...

ps. jeszcze przy okazji trafiłem na fajny wątek, na którym ktoś się skarży na ostrzeżenia: "no foreigners or dogs allowed" ;)
To propos mieszkania, ale to przede mną pewnie dopiero...

11 komentarzy:

reii pisze...

wow...slodko. Gratuluje cierpliwosci. No i ten tekst "no foreigners or dogs allowed" jest po prostu rozwalajacy.

ashka pisze...

Hanko to taka japońska norma, a ty to do wad zaliczasz? Przyzwyczaiłbyś się w końcu.... ;>

WiT pisze...

Do wad zaliczyłem mus zarejestrowania hanko.
W SMBC od cudzoziemca rejestracja hanko nie jest wymagana. Wystarczy samo posiadanie.

Też myślałem, że się przyzwyczaję...

Ashka, kiedy wracasz?
Pozdrowienia z placu boju!

Zeratul pisze...

nie wiem jak jest w Japoni, ale w US tez jest duzy problem z dostaniem swojej pierwszej karty kredytowej. Wszystko rozbija sie o brak historii kredytowej, ktora paradoksalnie zaczyna sie robic wlasnie owa karta, albo kredytem. Jedyne co jest sie na poczatku w stanie zrobic, to znalezc jakas karte wysoko oprocentowana i ktora posiada roczna oplate. Uzywa sie jej przez jakies pol roku i wtedy stara sie dostac jakas lepsza. Ogolnie najgorzej jest dostac american express, bo przy niej wymagaja excellent historii kredytowej.

Trailblazer pisze...

Irlandia:
Banki pracuja od 10 do 16, przelew "idzie" 3 dni, jesli jest dostep przez Internet to w sumie ograniczony do sprawdzenia wielkosci salda na koncie. Wyjatkiem sa dwa banki: AIB i BoI. Karte bankomatowa (standard Cirrus, ktory mozna tez wykorzystac w ATM za granica) dostaje sie od reki. Na Vise czy MasterCard trzeba czekac min. 6 miesiecy w przypadku od momentu zalozenia konta. Wymagane dokumenty: paszport i jakis rachunek potwierdzajacy adres (w IRL nie ma obowiazku meldunkowego, jak na normalny kraj przystalo).
Tak czy inaczej, wciaz daleko w tyle za tym co oferuje mBank czy Multibank.

radek pisze...

Banki, fakt to problem,Ja mam CITI ale z internetowej bankowosci nie korzystam.Z obsluga mam te same doswiadczenia,proba przelania pieniedzy do Polski skonczyla sie zapakowaniem ich (35manów) w paczke i wyslaniu EMS do Polski (doszly). Co do mieszkań to widzialem mieszkanie Yokoska army i mniej sie dziwie tym ostrzezeniom. Szukalem mieszkania i wiem ze boja sie cudzoziemcow, ale jesli nie jestes stacjonujacym w Japonii wojskowym i masz kogos kto zagwarantuje ze jestes spoko gaijin nie ma problemu.

Anonimowy pisze...

Tak to bywa, jak sie spodziewa po Japonii najlepszych warunkow na swiecie, a to przeciez zwykly kraj.
Swoja droga, mam trzy karty kredytowe, nawet u JCB, pierwsza Vise dali mi jeszcze jak bylem studentem i nie mialem zadnego dochodu. Nikt nie patrzyl nigdy w zaden manual, nie bylo telefonow, no moze raz, bo sobie zazyczylem ze zdjeciem na drugi dzien, gdy wprowadzono te mozliwosc. Pierwszy limit mialem na 10 manow, zaraz potem 30 i 50 jak zaczlem pracowac.
Robilem to wszystko na "prowincji", wszyscy sie usmiechali, ale to tez dlatego, ze ja tez zawsze sie usmiecham i nie mam nastawienia anty juz od wejscia. No i nie wymagam tez rzeczy prawie niemozliwych jak angielski interfejs. Nie oplaca sie szalec dla promila takich klientow-dziwakow - gdzie bys nie pojechal.

Anonimowy pisze...

EMSem? A wystarczylo wyslac ubezpieczona koperta, 700 jenow.

WiT pisze...

A no właśnie! bo to przecież ja jestem dziwakiem :)
No tak, dzięki za sprowadzenie mnie na ziemię.
Wakacji już potrzebuję.

Anonimowy pisze...

Moze po prostu wystarczy się tego japońskiego nauczyc. Nie bedziesz miał wtedy problemow z obsluga w bankach czy z japonskim interfejsem.

ShaXbee pisze...

Chciałbym tylko zauważyć że ludzie nie będący obywatelami polski w Polsce też mają ciężką przeprawę z bankami. Jakiś czas temu przyjechała koleżanka ze Szwajcarii i nie mogła za ChRL załatwić konta, nie wspominając o odpowiedzi 'obcokrajowców nie obsługujemy' w PKO BP :/