czwartek, 4 stycznia 2007

Przemyślenia

Właśnie wracam do Japonii. Zaczynam rozumieć Japończyków w tym swoim wyizolowaniu w stosunku do reszty Azji. W Japonii większość ludzi jest zamknięta na świat, zwykle mocno ograniczona do wykonywanej profesji, często niezdolna do samodzielnego myślenia. Otoczeni są oni jednak przez bandę zacofanych dzikusów, rzesze milionów szybko rozwijających się analfabetów. Cała Azja którą widziałem to syf przepleciony z głupotą. Ludzie, dla których wszystkie dobroci nowoczesnego świata spadły z nieba, nie zastępując im jednak rozumów. Twarze ogromnej większości ludzi spotkanych przeze mnie na ulicach tych wielkich tygrysich metropolii są dziewiczo nieskalane myślą. Ludzie żyją w swoich światach, w większości wyglądając na szczęśliwych, ciesząc się z rzeczy tak groteskowych jak jazda na rowerze bez trzymanki. Są dziećmi wśród narodów świata, takimi beztroskimi bobasami z zaślinionym kciukiem w buzi. Nie widzę w nich świadomości podejmowanych decyzji, odpowiedzialności za swoje czyny.
Różnice nie tkwią jednak w rasie. One tkwią w kulturze, w stylu codziennego wychowania. Zmniejszyć się one mogą wyłącznie przez wpływy rozrodcze zachodniego świata. Pytanie tylko czy proces nie będzie odwrotny?
Niniejszym przestałem się dziwić na cichą dyskryminację azjatów w Japonii. Nie
utożsamiam się jednak z japońcami. Dowiedziałem się tylko o co im chodzi.

Relatywizm:
Skąd się więc bierze sukces Azji? Jaka jest różnica pomiędzy Polską a Japonią: Polska jest krajem ludzi relatywnie inteligentnych, ale rządzonym przez głupków. Tygrysy i Japonia to kraje ciemnych, rządzone przez garstkę relatywnie mądrych ludzi. Niewielki więc wysiłek mamy w stosunku do nich, by stać się krajem w moim rozumieniu cywilizowanym. Bo łatwiej zmienić tą garstkę niż miliony.

20 komentarzy:

przyczepa pisze...

co prawda to prawda
jednakże nie ma w najbliższej perspektywie takiej możliwości, by w mateczce Polszcze zmienić glupków na szczycie
dlatego wlasnie wybieram cywilizacje
dlatego wlasnie chce mieszkac w Japonii (o reszczie powodów poczynając od kultury na mentalności ludzi kończąc wspominać chyba nie muszę :) )

Trailblazer pisze...

Swietny komentarz. pozdrawiam z Celtyckiego Tygrysa.

reii pisze...

Cały post daje do myslenia a konkluzja...trafna.

pOdLaK pisze...

Doprawdy ciekawe spostrzeżenie, daje do myślenia - dziękuje.

Nie dość, że masz świetną zmysł do zdjęć to jeszcze świetne pióro :)

W końcu przeczytałem Twojego bloga w całości, rewelacja.
Trzymaj się WiT!

Vanti pisze...

Bardzo ciekawa notka, z pewna nutką socjologii i antropologii ;P Trzeba Ci przyznać WiT, że Twojego bloga świetnie się czyta. Obok naprawdę świetnych zdjęć poczytać można bardzo ciekawe spostrzeżenie. I oby tak dalej!

markus07 pisze...

ee bez przesady - aż tak źle i dramatycznie nie jest. Taka sytuacja ma też i swoje dobre strony - z punktu widzenia Japończyka - życie jest proste. Całe życie pracujesz w jednej może w dwóch firmach. Jeśli pracujesz - (bezrobocie jest mniejsze niż w Polsce) - to na pewno będzie Ciebie stać na wynajęcie mieszkania i po jakimś czasie kupienia samochodu oraz masy czasem nie potrzebnych rzeczy. Jeśli już pracujesz - firma dba o Ciebie ale i wymaga. Pracujesz po 12 godzin, wracasz ostatnim pociągiem o 23 i od rana to samo. Ale nie masz za dużo czasu aby myśleć o bzdetach. Firma daje bonusy świąteczne średnio pensja x3 na Boże Narodzenie i x2 na Wakacje. W sklepie masz jeden rodzaj keczupu, jeden rodzaj pomidorów i jabłek -wszystko jest maksymalnie uproszczone dla Twojego "dobra". Masz jedną markę LV jako najlepszą od toreb, od elektroniki International itd itp..po prostu Państwo zadbało aby obywatel nie spędzał za dużo czasu na zastanawianie się. Co nie oznacza, że nie ma tutaj różnorodności - ale jak się dobrze przyjrzeć to okaże się że tak na prawdę za tą różnorodnością kryją się 3 może 4 korporacje - mające mniejsze firmy pod sobą. Niedawno dowiedziałem się że firmy takie jak Panasonic, Technics oraz JVC mają jednego właściciela i należą do Matsushita Electric Industrial. I jakby tak zagłębiać się w inne marki - okaże się że to piramida, z kilkoma firmami na górze. Na prawie wszystkie problemy masz określone zachowanie, każdy to akceptuje i tak się zachowuje. Wiadomo, że jak dorośniesz, skończysz studia - chociaż one NIC nie nauczą ani poza kwitem nic nie dadzą, zaczniesz pracować, znajdziesz żonę, założysz rodzinę, kupisz mieszkanie lub dom, żona będzie się opiekować domem i dziećmi aby te w zimę chodziły dobrze ubrane - chłopcy w krótkie spodenki, dziewczyny w spódnice. Co z tego, że te mundurki nie nadają się na zimę, że nogi są fioletowe i z gęsią skórką - taka zasada i już. A Ty wracasz z pracy, w której i tak przespałeś połowę dnia, robiąc coś do końca nie wiedząc co. Ot tak od 10 lat wypełniasz te tabelki cyframi z drugiej tabelki i mówią, że firma jest z Ciebie dumna. Urlop - chociaż przysługuje 20 dni - nie bierzesz, bo po co - dziadek nie brał, ojciec nie brał. Jak już chcesz wziąć bo mały ma mecz w baseball to miesiąc wcześniej piszesz podanie o jeden dzień wolny. Jak weźmiesz na tydzień - oznacza że szukasz pracy, jak na 2 tyg - to zostaniesz zwolniony - skoro firma daje rade bez Ciebie przez 2 tyg to po co jesteś tam potrzebny? Więc każdy stwarza takie wrażenie, że pracuje non stop, że robi ważne i wielkie rzeczy. ech... a w Polsce? hahaha Pracujesz jako sprzedawca w sklepie - ale jako kasjer, magazynier, czasem księgowy, kierowca, sprzątaczka, pomoc ochroniarska. I to robi jedna osoba - zarabiając grosze. W Japonii -oo nie nie nie, ja jestem księgową -więc nie wiem jak się zamiata a tym bardziej sprzedaje. Trzeba dwóch jak nie 5 osób, poza tym ja sam nie podejmuje decyzji - mój supervisor jest od tego. I tworzy się kolejna piramida. Najbardziej dokucza to - że nie myślą ! Koleś wypożycza samochody - ale on nie wie, czy to hybryda czy nie, czym się różni Honda od Toyoty, dlaczego tym można przejechać 12,4km/l a tamtym 19.7km/l on NIE WIE bo tylko samochody wypożycza. U nas pan Henio - pasjonat od lat, wie wszystko o silnikach i blacharce, po godzinach sam naprawia samochody w domu dla znajomych - na co dzień wypożycza auta i potrafi zagadać Ciebie przez 3 godziny opowiadając czym się różni Honda od BMW. I to właśnie jest taka różnica. Że w Japonii poszli na łatwiznę - po co myśleć, jak ktoś zrobi to za Ciebie - a Ty rób to co Ci kazali najlepiej jak potrafisz. I tutaj szacunek - jak kolesiowi pokażesz jak pakować chleb i bułeczki do woreczka papierowego - to po 5 latach będzie mistrzem w pakowaniu i w 4 sekundy zapakuje bułki, nabije na kasę, zaklei taśmą i poda klientowi. Ale jak spytasz jak się te bułeczki robi...to już nie wie. Taka rzeczywistość absurdu...z nowoczesnością w przeszłość..

pOdLaK pisze...

Jezu... znów mi przychodzą mi na myśl różne dziwne pytania co zawsze.. "Po co?", "Dlaczego?", "Do czego to dąży?"

Czyż ta różnorodność nie jest piękna?
A może jest "a fe!"?

Nie ma jednego scenariusza... mam nadzieje...


Wspaniały komentarz Markus07, pozdrowienia!

Kuba Tyszko pisze...

Duze brawa chłopaki za takie przemyślenia.
Fajnie się czytało, i właściwie ze wszystkim się zgadzam.

ciekawe kiedy mnie to czeka ;-).
a btw. ze matushita to Panasonic,National,Technics wiedzialem od 15 lat ale ze maja tez JVC to nie wiedzialem...

markus07 pisze...

hehe co ciekawe JVC mają od lat 60-tych :)

Robot pisze...

hmm mieszkam w japonii ponad dwa lata i nie do konca zgodzil bym sie z tym co piszesz:

"
Skąd się więc bierze sukces Azji? Jaka jest różnica pomiędzy Polską a Japonią: Polska jest krajem ludzi relatywnie inteligentnych, ale rządzonym przez głupków. Tygrysy i Japonia to kraje ciemnych, rządzone przez garstkę relatywnie mądrych ludzi. Niewielki więc wysiłek mamy w stosunku do nich, by stać się krajem w moim rozumieniu cywilizowanym. Bo łatwiej zmienić tą garstkę niż miliony."

Pomijajac fakt ze kazde uproszczenie jest krzywdzace pozwole sobie odpowiedziec uproszczeniem na uproszczenie:
Skąd się więc bierze sukces Azji? Jaka jest różnica pomiędzy Polską a Japonią:
Polska jest krajem zapatrzonych w siebie zinywidualizowanych burakow i degeneratow ktorzy nie maja poczucia "wspolnego interesu spolecznego" i nie sa zdolni do sprawnych dzialan jako grupa. Japonczycym skromni, pozbawieni rozbuchanego ego doskonale zorganizowani i PRACOWICI. Doskonale rozumiejacy ze wspolny interes spoleczny.

ps
w azji, w japonii nigdy nie bylo tropodzialo wladzy i proby kontroli rzadu dlatego rzadzaca partia nie zmienia sie od lat (z krotkim wyjatkiem w latach dziewiedziesiatych ale to inna historia) co sprawia ze w inny sposob nalezy analizowac relacje panstwo-spoleczenstwo ktore sa oparte na zaufaniu.

dziekuje za uwage

Krzysztof pisze...

Robercie chyba patrzysz na cały artykuł za bardzo politycznie.Zresztą nawet na Twoim blogu tez dajesz temu dowód.W artykule Tożsamość pisałeś praktycznie to samo, co tutaj.To bardzo dobże, przynajmniej wiemy, że takie jest Twoje zdanie i poglądy, a Twoje słowa nie są wynikiem chwili czy też impulsu.Co do Polskiej strony to masz rację oczywiście, jeśli mówimy od strony politycznej.Jednak czytając artykuł Wita odniosłem wrażenie, że starał się porównać oba kraje pod względem kultur i zapatrywań na otaczający świat.Dwa moim zdaniem bardzo dobre spostrzeżenia z zupełnie innych ukierunkowań.To właśnie za takich powodów 4 lata temu wyjechałem z Polski.
Niestety nie mogę porównać Waszych spostrzeżeń na temat Japonii, no ale to się zmieni już od 17 stycznia.
Pozdrawiam wraz nowym rokiem.

pOdLaK pisze...

A zdjęcia, widziałem... tym razem nie zachwycające, ale dobre.. w końcu relaksowałeś się, a nie :)

marudzę :)

Robot pisze...

Krzysztofie?czekamy na Ciebie w japonii;)

logik_obiezyswiat pisze...

Tylu uproszczeń na raz to jeszcze nie czytałem... Co ma student dorabiający do kieszonkowego do maniaka Heńka, który siedzi w temacie od dziecka? A może w Japonii nie ma otaku? Ostatni raz jak tam byłem, to wydawało mi się, że jest ich dwa razy więcej niż poprzednio.
A te teksty o dobrodziejstwach zachodniej cywilizacji jako jedyny ratunek dla bezmózgowców... Rany, panowie, horyzonty...

WiT pisze...

Horyzonty, masz racje - zawężają nam się z każdym dniem przebywania tutaj, o jeden stopień.
Mój horyzont jest już więc na minusie, nazywa się anty-horyzont. Proces ten ma jednak bieg sinusoidalny więc niedługo wróci na plus, jak zawsze, na trochę.

logik_obiezyswiat pisze...

Trzykrotne zwezenie horyzontu ale w innych miejscach powinno dac potrojne poszrzenie. Tak to dziala.

Anonimowy pisze...

"Cała Azja którą widziałem to syf przepleciony z głupotą. Ludzie, dla których wszystkie dobroci nowoczesnego świata spadły z nieba, nie zastępując im jednak rozumów. Twarze ogromnej większości ludzi spotkanych przeze mnie na ulicach tych wielkich tygrysich metropolii są dziewiczo nieskalane myślą."
...a fu a fu a fu!!!
Coż powiedzieć, to nawet nie zasługuje na polemikę, spędziłem w Seulu dwa miesiące i poznałem przynajmniej dwoje ciekawych i fascynujących ludzi. Wielowymiarowych, o otwartych horyzontach, niezależnych, o dobrym sercu...
Więc, jak się "wpadnie do teatru na Szekspira" na 5 minut to też można podsumować, a że aktorów mało, a że nieciekawie ubrani, a że dekoracje biedne, a na dodatek wszystko w niezrozumiałym języku, po angielsku...

bez pozdrowień
Tomek
soth3d@soth3d.com

Anonimowy pisze...

jesteś zjebanym rasistą, wiesz?

WiT pisze...

to musiałeś mnie źle zrozumieć skoro tak sądzisz.

♀ pisze...

Lubię czytać WiT-a, ale tym razem po lekturze czuję się tak jakoś niefajnie... Krótko więc: chciałabym umieć cieszyć się 'z rzeczy tak groteskowych jak jazda na rowerze bez trzymanki'...
I jeszcze: im więcej tu czytam, tym częściej przychodzi mi na myśl, że polska dusza musi odchorować Japonię. Jeszcze nie byłam i już nie jestem pewna, czy chcę, bo nieraz już od samego czytania czuję się chora. Z całą pewnością Japonia to fascynujący kraj. Z całą pewnością także (trochę?) przerażający dla tych, którzy bardziej odczuwają niż rozumują.
Pozdrawiam.