wtorek, 26 grudnia 2006

Okinawa

Pierwszy dzień na wyspie był udany. Lot z samego rana, transfer do wypożyczalni samochodów (taka wycieczka zorganizowana) i po załatwieniu formalności i dowiedzeniu się, że po prawej jest gaz a po lewej hamulec lądujesz na drodze. Opanowałem samochód po jakichś 30 minutach, Kaczor opanował GPS'a po kilku godzinach.
Wyspa olśniewa, nawet w deszczu. Niby biedna część Japonii jednak przez to bardziej "normalna". Ludzie jacyś tacy przyjaźni, otwarci. Jedzenie póki co dobre. No i skala, wysepka malutka więc wszystko jest jakieś takie przystępne. Odległości, które można by przebyć na rowerze.
Dziś świeci słońce, 20 stopni, normalna wilgotność (68%). Jedziemy na dziką podobno część wyspy.

Fachowe info o tym rejonie: wikipedia

3 komentarze:

pOdLaK pisze...

20 stopni... ja też tak chce..


Pozdrawiam i witam po przerwie :)

Meg pisze...

Mhmm to jest szczyt moich marzeń... Okinawa ehh tak Wam zazdroszczę ;)Udanego wypadu i czekam na dalsze fotki :)Kiedyś też tam będę ;)

kaila^^ pisze...

od 3 lat w pierwszy dzien swiat jezdzilam ze znajomymi na sanki. ten rok jest "wyjatkowy" ale 20 stopni to juz nie dla mnie w grudniu ;ppp