czwartek, 28 grudnia 2006

Okinawa razy trzy

Ostatni dzień na wyspie, zostaliśmy na południu. Zeszłej nocy śpiewaliśmy razem z ekipą pobliskiej knajpy do 3:00 nad ranem. Były tańce. Pobudka jednak ciężka.
Na Okinawie słyszę dookoła nadprzeciętnie dobrą muzykę (w porównaniu z Tokyo). Sklepy, radio w samochodzie. Takie wszystko trochę bardziej ambitne. Dziś W 6 godzin zjeździliśmy okolicę Nahy. Nasze zwiedzanie jest raczej chaotyczne. Kaczor trenuje łapanie ludzi i namawianie ich do pozowania, ja biegam i pstrykam co popadnie. Bawiłem się lensbaby pożyczonym od Kuby. Jakoś jednak brak mi chyba pasji, bo szybko się zdenerwowałem i wróciłem do mojego obiektywu.
Świetnym przerywnikiem w sielance była wizyta w jaskini Gyokusendo. Groteskowy, świąteczny wystrój wnętrz to kwintesencja tutejszego smaku :)

















Wieczorem powrót do Japonii. Okinawa to genialne miejsce, nie bez przyczyny Japończycy twierdzą, że to nie jest ich kraj.
Polecam zmęczonym tokijską rutyną.

4 komentarze:

reii pisze...

Święta, święta i po świętach...

Nie zaglądałem parę dni na bloga a tu proszę jakie foty!!!
Okinawa jest po prostu piękna. Nawet nie wiedziałem, ze aż tak. Cudo (z tego co zobaczyłem na zdjęciach).

A jakieś plany na sylwestra już są?

Anonimowy pisze...

Tak całkiem po za tematem.

Często zaglądam na ten blog i moim skromnym zdaniem jest to jeden z lepszych jakie znam.

Stąd mała sugestia dla autora. Proponuje udział w konkursie na Bloga Roku 2006.
http://blog.onet.pl/blogroku2006/


Pozdrawiam
Krystian

internautka pisze...

Podobaja mi sie plaze, prawie takie same jak na poludniu Borholmu. Okinawa to taka ucieczka Japonczykow jak Borholm dla Dunczykow?

pOdLaK pisze...

Ehh... kiedyś na pewno, kiedyś..