wtorek, 12 grudnia 2006

Na deskach

Wczoraj zostałem zaproszony na próbę zespołu Warszawskiej Opery Kameralnej. Przez trzy godziny szwędaliśmy się z Markiem za kulisami Yokohamskiego teatru opanowanego przez zgraję polskich artystów. Drugie (po kościele w Kamakurze) miejsce, w którym poczułem się jak w Polsce. Wszędzie dominowały tak rzadkie tu: polski język, emocje, przyjaźni ludzie i piękna muzyka.









3 komentarze:

pOdLaK pisze...

Miło usłyszeć na obczyźnie polski głos..
No i widzę nawet nieśmiertelną i inspirującą "Bezsenność..." :)

reii pisze...

Hmm...tęsknota za krajem...

greah pisze...

zdjęcie z Bezsennością Bruczkowskiego bardzo wymowne :)