czwartek, 7 grudnia 2006

Lost&Found

Wczoraj słyszałem historię opisaną dawno temu w gazecie. Był to skrót rankingu najdziwniejszych rzeczy lądujących w tutejszym kolejowym biurze rzeczy znalezionych. Japończycy do złodziejskiego narodu nie należą więc jest tego bardzo dużo. Oczywiście w ilościowej czołówce są parasole i torebki, torby z laptopami, portfele i czapki.

Ekstremalnym znaleziskiem był jednak odcięty palec zgubiony przez członka yakuzy. Okazuje się bowiem, że taki palec jest bardzo ważny dla posiadacza, nawet po odcięciu. Zwykle jest więc noszony w torbie, czy walizce, w specjalnym flakoniku z formaliną. Czasem więc można go też zgubić ;)

4 komentarze:

Lil pisze...

no właśnie jak jest z tą yakuzą? Przestępczości w Japonii prawie nie ma, więc z czego Yakuza żyje?:-)

reii pisze...

Bruczkowski pisał, że Yakuza gaijinów nie rusza. Ciekawi mnie czy wy widzieliście tam jakichś mafiozów?
A historia z palcem naprawdę hardcore'owa.

greah pisze...

torba z laptopem oddana do biura rzeczy znalezionych? prawdziwa idylla; ciekaw jestem czy u nas miał miejsce chociażby jeden taki przypadek

ManJak pisze...

Ja miałem taki przypadek we Wrocku:) Zostawiłem laptopa w nocnym i gdy po 4 godzinnych poszukiwaniach straciłem już nadzieję, zadzwoniła do mnie osoba, która zgubę znalzała. Oczywiście duże znaczenie ma fakt, że okazała sie księdzem:D