poniedziałek, 20 listopada 2006

Izakaya w trzech aktach


8 komentarzy:

Krzysztof pisze...

Bardzo towarzyski pan niema co.Tylko talentu do map to on niemiał.
Masz Wit może więcej takich ciekawych filmów?

reii pisze...

Koleś wymiata!!! Co tu można o nim więcej napisać? :D

Belerofon pisze...

ALE GOŚĆ!!!

Nonstop nawijał chociarz niekiedy sam nie wiedział o czym.

Anonimowy pisze...

Piękne!
Takie imprezki mają klimat ponadnarodowy chyba.
Gdyby nie to, że nie mówił po polsku to jak w domu :)
Ale w tej knajpie to ataku klaustrofobii chyba bym dostał.

AGVSH pisze...

hehe...kiedys spedzilem taka szalona noc w tokio...zeby bylo weselej ten sam czlowiek spiewal ze mna - pozdrowienia dla G:)

Anonimowy pisze...

nawet jesli nie gada po polsku to tak jak u nas. jak juz sie ktos upije i "przyczepi" to i tak nie rozumiesz co mowi:P goscinnosc kraju poznasz po ilosci pijanych:)

Poli pisze...

Ale przynajmniej był ciekawy gdzie jest Polska :)

Anonimowy pisze...

wszystko pieknie.. tylko pieknych kobiet brak!!! no co tak cienko chlopaki?te podstarzale japonki(tragedia ta w rozowym..) to chyba tlumaczki ;) .......nie ma tam pieknych kobiet?!