czwartek, 19 października 2006

Z wizytą w raju

Powoli się klimatyzuję. Poczyniłem niezbędne zakupy aby uruchomić mojego kompa. Zawsze chciałem mieć białe Mitsubishi oraz czerwone Ferrari. Tym razem mi się udało, ba mam nawet żółtego Hummera :)



Wracając do raju....udało mi się spędzić dzień w Yokohama Hakkei-jima Sea Paradise. Pogoda umiarkowana, około 20 stopni, wiatr zmienny, porwisty, ciśnienie 1020 hPa, wilgotność 87%.

A sympatyków Windsurfingu, motorówek, nart wodnych i wszelakich innych uciech wodnych nie brakuje...

Po przejściu przez duży most dotarłem do centrum Aquaparku. Przychodzą tutaj całe rodziny, bo to prawdziwy raj dla dzieci i dorosłych. Ciekawa odskocznia od normalnego, przepracowanego życia. Można pokiwać się na sporym statku, wystrzelić a potem opaść w 3 sek z wieży 200 metrowej czy przejechać się wielkim rollercoasterem. Ponieważ byłem po obiedzie - nie skorzystałem z tych atrakcji. Mój cel na dziś to były delfiny.

Oczywiście w koło przygotowania do Helloween i nie brak amerykańskich akcentów.



Po wykupieniu karty wstępu, można było skorzystać ze wszystkich atrakcji. Zwiedzanie muzeum, pokaz delfinów, film 3D o pingwinach, podziwianie żywych pingwinów, morsów, miśków polarnych, raf koralowych i jej mieszkańców, żółwi gigantów, płaszczek, meduz, węży morskich a skończywszy na delfinach, rekinach i wielkich białych waleniach.

Program artystyczny był jednak najlepszy. Oto co udało mi się sfotografować. Niestety jak amator zafascynowany delfinami zapełniłem moją 1 GB kartę w aparacie usiłując zrobić ostre zdjęcia latającym rybom i na pozostałe cuda głębin miejsca nie starczyło. Ale nie byłem sam i mam nadzieję, że parę innych, nie trywialnych fotek uda mi się później dodać.

"Oto foka, strzeli z boka - och nie strzeli bo chce rybe? trudno bo to zwierze leniwe..."

Dwa, może cztery? Ale tak sympatyczne - wszyscy krzyczeli: "KAWAII"

Potem w chwili odpoczynku, grał Mors na trąbce...

I zaczęły się moje ulubione zawody w skokach - ludzie kontra delfiny, ech szkoda że nie ma tu Małysza, pokazałby jak się skacze..



Latające ryby zakończyły pokaz. Potem można było udać się na podziwianie tego samego pokazu ale z dna tego basenu.

Obok głównego basenu, który otwierany jest w czasie pokazu, były 4 mniejsze, gdzie rybki sobie pływały. Powiem tak - te czarne delfiny to jak torpedy - mają niesamowite przyspieszenie i zwrotność a ile energii w sobie. Białe, duże delfiny raczej spokojnie pływały dookoła basenu.

Mój cel zrealizowany - delfiny zobaczone, nie udało mi się tylko ich dotknąć - ale może to następnym razem.

17 komentarzy:

rymoholiko pisze...

Fajne :)
Dwie rzeczy, po fotosku rowerka widze ze zalezy ci na parkiecie (stopka na podkladce). Polecam caly rower stawiac na czyms, gdyz guma luuubi odznaczac swoje slady gleboko w parkiecie (mam u siebie niechlubne slady tego ;/ ).
"delfinami zapełniłem moją 1 GB kartę w aparacie usiłując zrobić ostre zdjęcia latającym rybom" ...hmmm delfin to nie ssak? :>

markus07 pisze...

ech ale niektórzy maja problemy - tak powinienem napisać - robiłem zdjęcia latającym ssakom - masz racje. To brzmi o wiele lepiej. Błagam o wybaczenie !
Co do roweru - nie wiem jak na parkiecie ale na podłodze z paneli większą szkodę moim zdaniem zrobi metalowa nóżka niż gumowa opona.

Anonimowy pisze...

WINDOWS? :(

Belerofon pisze...

Proszę o linka do tapety, która jest ustawiona na kompie z pierwszej fotki.

Anonimowy pisze...

Od czasu do do czasu...
Wspaniałe stworzenia te delfiny. Udało mi sie kiedyś widzieć je na wolności, coś wspaniałego. Pozdrawiam

mja pisze...

A tam czepiacie sie i od razu sie ukladu doszukujecie! Latajace ryby to w paszczach delfinow!

markus07 pisze...

tak, windows
tapetka pochodzi z jednego z tematów. Mogę podesłać mailem...

n€x¤R pisze...

hehehe poczepiac sie, nie jest zle. latajace ssaki sa smieszne. a ten latajacy, humanoidalny ssak na pierwszej fotce z delfinem - skad on sie tam wzial? wyglada jak figurka rzucona przypadkiem przez jakies dziecko q: czy on zostal wyrzucony przez delfina w gore? bo nie za bardzo moge wyznaczyc jego trajektorie (;

n€x¤R pisze...

ps. i czemu nie notebooka? macie za duzy pokoj? (;

markus07 pisze...

Tak, rybka (gromada ssaki, podgromada ssaki żyworodne, szczep łożyskowce, rząd walenie, podrząd zębowce, rodzina delfiny oceaniczne) ta która wyrzuciła do góry człowieka (homo sapiens sapiens) to delfin pacyficzny. Miały taką zabawę, że ludzi wyrzucały do góry. Można też było na nich pojeździć trzymając się za płetewkę grzbietową. co do notebooka - szkoda było mi nowego kompa w domu zostawiać na pastwę rdzy i kurzu...

thurston pisze...

Można poznać ceny biletów? Może w któryś weekend się tam wybiorę :)

Pozdrawiam

Belerofon pisze...

W sprawie tapety.
Podaję maila: josko1@wp.pl

Puławy pisze...

oj fajnie ci ;) tez bym sobie tam pojechal fajny klimacik

Maho pisze...

O... jeśli można to też bym prosił o tapetke ;). Mail pod nickiem ;)

Maho3d pisze...

ehh... jednak nie pod nickiem: Maho3d@gmail.com

piku pisze...

Ogólnie miło się czyta Wasz blog, Japonia jest krajem wyjątkowym a dzięki Wam jest tak jakoś bliżej ;).
Markusie, rymoholiko dał Tobie dobre rady i zwrócił uwagę, że delfiny to nie ryby a Ty zamiast Jemu podziękować za uzupełnienie braków w wiedzy wyśmiewasz Go. Późniejsze cytowanie info z wikipedii już nie pomaga. Więcej pokory ;) (chyba w Japonii łatwo się jej nauczyć).
Pozdrawiam.

markus07 pisze...

a może Curie-Skłodowska też była kobietą? ludzie - więcej luzu!