poniedziałek, 9 października 2006

Welcome back to Japan! (HESUS)



Jestem! Najdłuższa podróż do Japonii. 24 godziny door2door. Pierwszy raz mam tak zwany jet-lag. Nie mogę otworzyć oczu nawet po 12 godzinach snu.
Pierwszy dzień rozpoczęliśmy od hiszpańskiej mszy i miniaturowanego, zorganizowanego przy tej okazji, bazarku latynoamerykańskich arktykułów spożywczych. A poza tym, cóż... życie ma tu swoje tempo. Potrzeba chwili aby się dopasować.





Dziękuję za wszystkie życzenia, oby się spełniły.

5 komentarzy:

Daburo pisze...

Już sie bałem że lecicie gdzieś do Rosji czy do jakiś republik Zakaukaskich:)
Chłopaki, doradźcie mi proszę!! Za rok chce lecieć do Japoni a w przyszłym miesiącu bookowałbym bilety tylko nie wiem jakie linie. Coś taniego i przyzwoitego :P
Pzdr !!

kmh pisze...

No wreszcie!:)

markus07 pisze...

Nie leć SASem ani Aeroflotem. Nie polecam też przez Londyn czymkolwiek- mają tam totalną obseje na punkcie security i wszystko ma opóźnienia (poza tym prawie musisz się rozebrać aby przejść przez bramkę) Mój faworyt to Austrian przez Wiedeń - miła obsługa, fajny samolot i szybko. Możesz spróbować też przez Helsinki - chyba najszybciej.

kanti pisze...

Czy to aby nie ketchup włocławek stoi na stole ? ;) Właściwie jak jest z wwożeniem produktów spożywczych, bo gdzieś wyczytałem że nie można ze sobą przewieść produktów pochodzenia zwierzęcego.Prawda to czy kłamali ?

futomaki pisze...

W końcu! :)