poniedziałek, 23 października 2006

O kradziejach

Sam nie wiem kiedy usłyszałem tę opinię. Chyba gdy czytałem Bruczkowskiego, dowiedziałem się, że Japończycy kradną tylko parasole i rowery. Parasole sam kradłem, gdy podczas przechadzki po Shibuyi nagle lunął deszcz. Roweru bym nigdy nie ukradł.
Rower w mentalności Japończyków jest na równi z parasolem. Stan większości rowerów na ulicach Tokyo jest opłakany. Stare, zardzewiałe, skrzypiące hamulcami. Wg. Kojna dziedziczone z pokolenia na pokolenie, dwukołowe wehikuły zombie czy też po prostu narzędzie, środek lokomocji. Rower to coś niezwykle normalnego, coś co kosztuje tyle co 4 piwa, stoi na deszczu i pozwala się prowadzić po pijaku. Tak jak parasol, nie zasłużył na szacunek czy zabieranie do domu.
Teoretycznie każdy rower jest rejestrowany (tymczas nie był). Niby, gdy zostanie skradziony - może zostać odnaleziony. Naprawdę jednak chodzi o to, że wlepiane są nagminnie mandaty za nieprzepisowe parkowanie wehikułu, zdarzają się też odholowania. Gdy taki incydent ma miejsce, Policja wie gdzie wysłać odcinek opłaty (1500-2000Y) :)
Mój tymczas (odziedziczony wcześniej od Grega) został albo pożyczony przez podpitego jegomościa w celu szybszego udania się do kochającej żony, skradziony przez podstępnego gajdzina przebywającego tu nielegalnie (dla takiego niezarejestrowany rower to nie lada gratka) albo zwinięty przez Policję na dołek dla rowerów, gdzie w nieskończoność będzie oczekiwał na przybycie właściciela.
Smutne.

8 komentarzy:

stawik pisze...

nie mów, że nie masz żadnej foty ;( to takie smutne

Anonimowy pisze...

Rower nierejestrowany dla gaijina przebywajacego w Japonii nielegalnie nie lada gratka? - Nie przesadzaj...bez problemu mozna zakupic nowiutki rower w sklepie bez rejestracji, o risaikuru juz nie wspomne. Poza tym duzo osob przekazuje sobie rowery na takiej samej zasadzie jak ty dostales rower od kumpla.I nie mowie tu o kradzionych rowerach...

WiT pisze...

Nabyć można.
A zatrzymał Cię kiedyś policjant na takim rowerze? ;)

Anonimowy pisze...

Nigdy...i zadnego z moich znajomych, zarowno Azjatow jak i Bialych.

WiT pisze...

W dobrze wyglądającym towarzystwie się obracasz więc:)
Moich znajomych paru zaczepili. Większość miała nieprzyjemności, typowe policyjne gadanie, ostrzeżenia, że to niby policja ma prawo skonfiskować cudzoziemcowi rower niezarejestrowany (z domniemania winności zapewne)

Lil pisze...

tę opinię, nie tą opinię.... :->

Anonimowy pisze...

Hm... Ja dostalam zerejestrowany rower podczas pobytu w Japonii, pieknego nowego Chevroleta. Kolezanka chciala wybrac sie razem ze mna na przejzadzke i porwala taki jeden, zardzewialy brzydki pojazd z ulicy na Shibuyi wlasnie (byl zaparkowany od miesiecy przed naszym domem i napewno byl bezpanski). Zaraz po tym jak ruyszylysmy, kolezanka zostala zaczepiona przez policjantow z Kobana za brak swiatel. Nasza wyprawa zakonczyla sie na posterunku policji gdzie obie bylysmy przesluchiwane a kolezanka ma slad w japonskich aktach policyjnych- okazalo sie ze rower byl skradziony z posterunku policji !!! :-) Lepiej krasc tylko parasole :-)

WiT pisze...

Lil - wiesz, że będziesz miała coraz więcej pracy z czasem jak nasz język polski będzie zanikał :)