poniedziałek, 30 października 2006

Jest tu jakiś cwaniak?

Jedną z zalet, dzięki którym każdy cudzoziemiec czuje się w Japonii swobodnie jest bezpieczeństwo. To jedno z niewielu miejsc na ziemi gdzie możesz po prostu nie myśleć o tym, że może Ci się coś stać. Daje to ogromny komfort życia. W moim mniemaniu jest swego rodzaju wyznacznikiem cywilizacji.
Doskonałym przykładem na tą tezę są np. wracająca ostatnim pociągiem odstawiona laska, klucząca uliczkami do domu, luksusowe kabriolety na ulicy z zakupami w środku czy uśmiechający się pozorni członkowie yakuzy, którzy też nie zrobią Ci krzywdy.

Japonia nie jest przy tym państwem policyjnym. Ten spokój na ulicy uwarunkowany jest w dużym stopniu wychowaniem społeczeństwa. Z pozoru srogie traktowanie dzieci daje spore rezultaty. Wpajane dzieciom poszanowanie dla drugiej osoby i jej dobytku, nie idzie jednak w parze z poszanowaniem dla jej własnego zdania. Wspomniany "tomiwisizm" objawia sie więc zarówno w sytuacjach konfliktowych jak i codziennym życiu.

Raz widziałem bójkę, biesiadując w lokalu sieci WaraWara, jednej z tańszych marek pijalni wszystkiego co się pije, w Chuo Rinkan na odległych granicach miasta stołecznego Tokyo. Spostrzegłem, że coś jest nie tak, gdy większość gości wyszła na zewnątrz. Tam, dwóch członków lokalnej społeczności rozrabiaków (jeden wcześniej uczył się wymawiać moje nazwisko; siedzieli stolik obok a toasty w Japonii czasem mają większy zasięg niż w Polsce) postanowiło dać sobie po ryju. Trochę krwi, momentalnie przybyła Policja i po strachu.

Nikt tu nie wyrywa gąbki z siedzeń, nie zaczepia ludzi, nie wybija szyb na stacjach.
Nikt nie zabiera nikomu komórki czy Ipod'a. Nikt nie powie nic złego o przechodzącej paradzie gejów i lesbijek. Nawet jak powie, to nie będzie chciał ich bić. Przestępczość jakiej doświadczyłem dotychczas w Japonii jest tak minimalna, że brakuje mi przykładów.
Dla przeciętnego Japończyka to my, cudzoziemcy, jesteśmy największym zagrożeniem. Skłonny jestem przyznać mu nawet rację.

15 komentarzy:

DrLex pisze...

Wyznacznikiem cywilizacji jest ilość rzeczy, które możemy robić "nie myśląc" o nich.
I tu owszem zalicza się do tego przechadzka ulicą nie martwiąc się, że zaraz nasze plecy nie nabiją się na czyjś nóż, a komórka nie wypadnie w inne lepkie ręce :)
Z drugiej strony, nie ma to jak ten fajny dreszczyk emocji jak się przechodzi w nocy w podziemiach centrum ;)

luke pisze...

Poczekaj niech zjedzie się tam więcej polaków to ta sielana się skończy.

Daikon_or_Kimchi pisze...

Wit, w Japonii nie ma czegos takiego jak "srogie wychowanie dzieci". Zaponij tez o posznowaniu drugiej osoby- w sensie fizycznym moze itak, ale nie spolecznym. Tam zawsze byli lepsi i gorsi.
A spokoj na ulicy wywodzi sie w glownej mierze z dobrobytu. W czasach powojennych Japonia wcale nie byla oaza spokoju.

kojn pisze...

Popadają w skrajności oczywiście, jak kiedyś zabito dziewczynkę i "spakowano" ją do pudełka po butach, aresztowano najbliżej mieszkającego gajdzina od miejsca znalezienia pudełka. Dodatkowo, przez kilka dni, ludziom przeszkadzało nasze przebywanie w restauracjach. Nawet na obrazkach policyjnych, złodziej ma kolor biały, a poszkodowany czarny. Boją się nas. Jesteśmy naładowani testosteronem, oni o nim tylko czytają w książkach ;). Mówią, że to z braku słońca Polacy są agresywni ;)

WiT pisze...

Nie wiem, jak mi opowiadali Japonczycy to zawsze byli wychowywani w atmosferze zakazów i przykazów. Powiedziałbym tak o 50% więcej niż w Polsce jest. Zabranianie telewizji, mundurki w szkołach, kary cielesne, krótkie spodenki zimą... jakoś mam taki wizerunek przedstawiony.

przyczepa pisze...

a prawda jak zwykle lezy gdzies posrodku...
:) witam
trafilem na ten blog calkiem przypadkiem, no i spodobal mi sie, mam tylko jedno pytanie: dlaczego rss feed wysyla mi np cos takiego:

Jest tu jakiś cwaniak?

https://www.blogger.com/atom/12418456/116219774787182437http://tokyobynight.blogspot.com/2006/10/jest-tu-jaki-cwaniak.html

po kliknieciu na ten link pojawia sie okno logowania, a ja chce tylko poczytac ;)
pozdrawiam

Anonimowy pisze...

to dlatego ze japonczycy przechodza betryzacje ;)

Btw. czytajac Twoj blog mam podobne odczucia jak przy Powrocie z gwiazda Lema :DDD

Anonimowy pisze...

ale generalnie to co Daikon_or_Kimchi napisal o lepszych i gorszych to oczywista prawda. Dla zainteresowanych polecam zglebic znaczenie slowa "hinin" dzis i dawniej.
Japonczycy od zawsze wykazywali sie tez ponadprzecietnym okrucienstwem w czsach wojny a tych mieli przeciez sporo. W zasadzie dopiero po rewolucji Meji sie uspokoilo.

Pozatym nabrutalniejsze kino powstaje dzis wlasnie w japonii.

Generalnie japonia ma wiele mrocznych zakamarkow ale sa one dobrze ukryte, szczegolnie dla obcokrajowcow.

Belerofon pisze...

Albo mi się zdaje, albo zegarek który pokazuje godzinę z Tokio nie jest przestawiony na czas zimowy. Chyba że tam nie przestawiają.

Anonimowy pisze...

Nie przestawiaja, Japonia jest jedynym panstwem z wysoko rozwinietych ktory nie przestawia czasu, w telexpressie mowili :)

zoe pisze...

ja chcialabym powiedziec drogi WiTcie ;) ze ja w ciagu 4 dni przeczytalam calego twojego bloga i jestem pod wielkim wrazeniem. naprawde :D

mja pisze...

pornosy tez maja agresywne

markus07 pisze...

A ja wczoraj o północy widziałem jak się dwóch kolesi koło stacji bili po twarzy. Śmiesznie to wyglądało ale było poważnie. Co ciekawe po paru ciosach ten co dostał ukłonił się grzecznie i razem poszli gdzieś w jak najbardziej pokojowych klimatach. Widziałem też jak wieczorem, ostro podpity koleś o rudych włosach i garniturze a`la armani stał na skrzyżowaniu i bardzo agresywnie zareagował na samochód, który zatrąbił bo ów młodzieniec stał na asfalcie zamiast na chodniku. Podpity w ramach rewanżu pobiegł za samochodem krzycząc coś bardzo agresywnie. Samochód był szybszy. Więc nie ma co uogólniać, tak samo jak Polska to kraj złodziei i pijaków. Wszędzie są wyjątki i przemoc, tylko tutaj jakoś tak bardzo tego nie widać...

natiwa pisze...

w Taipei mieszkam dwa lata i jeszcze nie spotkalam sie z przemoca lub agresja... babki w parku na lawkach zostawiaja torby i biegna za dziecmi, w restauracjach na stolach leza laptopy, komorki, portfele podczas gdy wlasciciele siedza w kibelku, a noca w parku tylko karaluchy biegaja... i nikt nikogo nie zabija za mp3 i telefon komorkowy, bo wszyscy maja najnowszy model; tak BTW: na Tajwanie tez sie czasu nie zmienia na zimowy :P

Volphy pisze...

Skłaniam się z opinią, że surowe wychowanie (w szkołach, nie w domach) może być jedną z przyczyn niskiego poziomu widocznej agresji. W Polsce jest jednak pewien sprzeciw, choć malejący, wobec surowszego wychowywania w szkołach. Wystarczy przyjrzeć się reakcjom na idące w tym kierunku pomysły min. Giertycha.

A to że japońskie kino jest nieraz agresywne to prawda. Podobnie zresztą jak niektóre rodzaje mangi.