niedziela, 22 października 2006

'87


Pierwszą rzeczą, z której się ucieszyłem przeprowadzając do nowego mieszkania był wielki kręgiel po środku krajobrazu z mojego balkonu. Dziś, pod wpływem ulewnego deszczu, w końcu się tam udaliśmy. Nie przypuszczałem, że kiedyś potoczę kulę po torze z 1987 roku...





ps. Tak, oczy Was nie mylą. Fryzjer na dachu, "home made custom style" po japońsku.

4 komentarze:

Adie (s2131) pisze...

Pierwszy? :) No dawno mnie tu nie było

VR pisze...

sweet. moj rocznik :)

greah pisze...

oldschool w wyrestaurowanym opakowaniu; nie to co te nowoczesne w centrach handlowych :]

kinga pisze...

Z tym fryzjerem to poszaleli sobie ... :D