sobota, 23 września 2006

HyakuMacu*

Dziś byłem w polskiej "restauracji" McDonald's. Specjalnie dla Kolegi** pochwalę się, żę zjadłem royala i nuggett'sy z sosem słodko-kwaśnym :>
Do tego nikt nie biega po kuchni i rzeczywiście zauważyłem wady używanego tu systemu obsługi klienta. Wogólę polska obsługa klienta jest Shokująca czasem. Jak to pobyt w niby bardziej cywilizowanym świecie wyostrza zmysły...

Dookoła zaś swojskie klimaty, odwiedzam znajomych, nawet na siłownię się raz wybrałem i piłkę pokopałem. Poza tym czytam książkę "Pracowałem dla Cesarza" napisaną przez polskiego profesora, który spędził w Japonii wiele lat. Polecam jak Wam Bruczkowski nie nasycił ciekawości dostatnio.

Więcej postów z Polski nie będzie, to miał być blog o Japonii...

*Hyaku (sto). HyakuMacu to popularna promocja w japońskich mac'ach na produkty za 100 jenów (jak u nas za dwa złote).
**Kolega spędził wiele miesięcy pracując w jednym z tokijskich mac'ów i zżyty jest z marką jak nikt inny. ;)

piątek, 22 września 2006

Adsense

Ale się zdziwiłem. Moja ulubiona firma GOOGLE dała taki popis wręcz polskiej biurokracji. Aż nie do wiary.
Do rzeczy:

Kilka miesięcy temu przystąpiłem do programu AdSense. Wyświetlał on w lewym panelu mojego bloga słupek z reklamami uzależnionymi od aktualnej treści. Nie byłem jakoś wyjątkowo zachwycony przychodami na moje konto w adsense ponieważ graniczyło ono z zerem i od 24 października 2005 uzbierałem 22 dolary amerykańskie. Nie rezygnowałem z tego bo w sumie nic mnie to nie kosztowało a pare centów dziennie było mi przyznawane. Dodałem nawet przycisk, który rekomenduję tą wspaniałą usługę.
Uroczysta wypłata następuje po uzyskaniu 100$ na koncie. Zacierałem dłonie i myślałem już co sobie za to kupię w 2010 roku :)
Jednym słowem miałem z tego wszystkiego niezły ubaw.

Ostatnio przyszedł do mnie jednak email o treści:

"While reviewing your account, we noticed that you are currently displaying Google ads in a manner that is not compliant with our policies.
Publishers are not permitted to encourage users to click on Google ads or bring excessive attention to ad units. For example, your site cannot contain phrases such as "click the ads," "support our sponsors," "visit these recommended links," or other similar language that could apply to the Google ads on your site. Publishers may not use arrows or other symbols to direct attention to the ads on their sites, and publishers may not label the Google ads with text other than "sponsored links" or "advertisements."
As a result, we have disabled ad serving to the site."


Okazało się, że banner jest umieszczony na mojej stronie z tytułem "sponsorzy", co nie było zawarte w regulaminie.
I tyle. Nie było upomnienia ani gróźb. Po prostu wyłączyli reklamy. No to ja odpisałem:

"It was "Sponsorzy" which in my language means "sponsors". Why you didn't warned me of the thing you don't like it?!?!?!
Nothing encouraging like in the policy.
Be more flexible!

I already removed the title of the section.
Could you enable ad serving for the site back?"


Na co ich robot, tym razem polski odpisał:

"Dziękujemy za wiadomość. Państwa witryna naruszała naszą Politykę Programową, dlatego nie kwalifikuje się już do
udziału w programie AdSense."


Uderzyłem w ten mur głową jeszcze raz i zapytałem co z moimi 23 dolarami, które już niby zarobiłem. Niestety nie jest możliwe ich wypłacenie ponieważ w regulaminie jest jasno o 100$.

Ok, mój błąd, nie przeczytałem poprawionego regulaminu. Dlaczego jednak tak drastyczne kroki? Zostałem po prostu okradziony, ja biedny.
Chyba zastanowię się nad przeniesieniem treści bloga na niezależną platformę żeby czasem niedługo jej nie stracić, np. dlatego, że wyciąłem toolbar googla na górze.
A do niedawna nie dałem złego słowa powiedzieć o tym molochu. Tak pod skórą czuję jednak, że to sprawka nowo zatrudnionych polskich pracowników. Beton.

czwartek, 21 września 2006

Grzyby

Koalicja się rozpada a tu nie widać końca.
Zaczynam się nudzić...





...i tęsknić.

niedziela, 17 września 2006

Polska


Znów prowadzę samochód, jak mi tego brakowało...
Ostatnie dwa tygodnie to podróże i spotkania; wspaniały wypoczynek we wspaniałym towarzystwie. Następne dwa spędzę pewnie na zbieraniu się do kupy do kolejnego wyjazdu. Dziś znów byłem na lotnisku. Zbyt delikatny jestem, pożegnania nie wychodzą mi bez płaczu.

Znów widziałem Polskę, spory kawałek. Dużo się nie zmieniło. Po roku pamiętam nawet położenie dziur w drodze do Gdańska. Plaża w Sopocie pachnie tak samo, jak nigdzie indziej.























Pepsi rulez.

wtorek, 5 września 2006

Śniadanie mistrzów


Był polski browar, był schabowy, byli znajomi. Był też dentysta, warszawskie urzędy, supermarkety. Jest sen, odpoczynek, imprezy i kolejni znajomi wkrótce.
A takie jem śniadania HAHA!!! :D

piątek, 1 września 2006

29K

29K to rzeczywiście najlepsze miejsce w "dżambodżecie". Wokoło nie było płaczących dzieci ani popuszczających staruszków. Byli za to dwaj przemili belgijscy geje. Chłopcy zupełnie nieskrępowani. Prawdę mówiąc pierwszy raz widziałem całujących się meżczyzn. Ba! liżących się wręcz, całujących to mało powiedziane.
Nie czuję obrzydzenia - ale do fascynacji mi jeszcze daleko. Wyobraźcie sobie jednak miny japońskich pasażerów i w połowie japońskiej załogi. Ludzie nie wiedzieli co mają robić. Steward (haha!) zapomniał się nas trzech spytać jakie mięso wolimy na lunch. Mi za to, jak zamawiałem drinki, podawał zawsze podwójną porcję :)
Ale kolesie mili, pogadaliśmy sobie o sprawach damsko-męskich, w Japonii nawet im się podobało bo na ulicy nikt na nich nie zwracał uwagi. To prawda, tam możesz wyglądać jak chcesz, robić co chcesz. Nikt nie zwróci uwagi. Dlatego tam wolność na poziomie jamamby i lolitek z harajuku może przetrwać.
I tak oto mocno nietrzeźwy siedziałem w powietrzu nad Chinami i Kaukazem...
BA zaczęło na niewykorzystanych kanałach puszczać starsze filmy w stylu "Die another Day" czy "Notebook".
Całe jaja jednak zaczęły się jak szef personelu pokładowego przeprosił wszystkich za to, że taśma z "Message in the bottle" jest uszkodzona i wkłada na kanał 17 "Brokeback mountain" jako najlepszy kompromis. Nie wiem co miał na myśli ale ludzie wokoło przestali wytrzymywać ciśnienie i zaczęli śmiać się szczerze, pokazując zęby.
Ja też ;>

-----
Jestem w domu. Nie wiem od czego zacząć...