środa, 30 sierpnia 2006

Wakacji ciąg dalszy


I znów do tego ciasnego samolotu...
Użyłem opcji "online check-in" (podobno miejsce 29K jest najlepsze :). Znów mam za duży bagaż, znów mieszane uczucia i smutne piosenki w ipodzie ale jutro będę w DOMU!!!

niedziela, 27 sierpnia 2006

Pętla czasu

Wczoraj pierwszy raz powtórnie udałem się na to samo coroczne wydarzenie kulturalne. Festiwal Awa Odori w Koenji, na który przed rokiem zaprosił mnie Melun, odbywał się w tym roku po raz pięćdziesiąty. Swego rodzaju zapętlenie jakiego byłem świadkiem dało mi do myślenia. Jestem tu dłużej niż rok. Wcześniej praktycznie wszystko widziałem po raz pierwszy.
Nie znaczy to, że wczoraj nie bawiłem się dobrze. Ogłuszające bębny, olśniewające kolory, otępiające piwo, ciężkie jedzenie na ulicy. Przede wszystkim jednak ludzie tworzący tą wspaniałą atmosferę. Swoista esencja kraju kwitnącej wiśni, raz na rok, dwa razy w moim życiu.






























czwartek, 24 sierpnia 2006

Za tydzień

Oglądanie polskich filmów tak daleko jest jednym z najwyższych rodzajów surrealizmu. Moje odbieranie krajowego kina wspólczesnego widocznie ewoluowało przez rok. Dziś już naprawdę chcę pobyć trochę w domu.
Nie mogę się doczekać.

środa, 16 sierpnia 2006

Back in Tokyo

Przerwa w wakacjach. Znów wylądowałem w Tokio. Lotnisk mam po dziurki w nosie, jak będę miał kiedyś dużo pieniędzy to się wybiorę w podróż dookoła świata, ale STATKIEM.
Liznąłem kawałek Azji. W większości syfiaste miejsca, upał w połączeniu z brakami cywilizacyjnymi. A może to po prostu inna kultura tak wygląda...?
Wracając wystrachanymi amerykańskimi liniami lotniczymi (miałem ze sobą krem i pomadke nivea) do Tokio czułem się może nie jak w domu, ale całkiem jak w bardzo dobrze znajomej przystani, gdzie znam każdy zakątek kei, wiem gdzie jest mielizna i jak smakuje piwo w lokalnej tawernie. Następne dwa tygodnie w Japonii, odpoczynek, łatanie żagli.