wtorek, 25 lipca 2006

Hanabi '08

Latem co weekend w różnych częściach Tokio (jak i całej Japonii) odbywają się pokazy sztucznych ogni. Z początku sceptycznie nastawiony, zostałem olśniony wielkością, długością i intensywnością pokazu, na jaki mnie zabrano. Rakiety wystrzeliwane z wyspy na rzece. Półtorej godziny ciągłego ostrzału artyleryjskiego. W promieniu kilku kilometrów zapchane pociągi i stacje, setki tysięcy ludzi w ślimaczym tempie przemieszczające się na wyznaczone miejsca, w których można spocząć, otwrorzyć przyniesiony browar i oglądać.
Wyznaczone służby kierują ruchem przez ulice, w kolejce po jedzenie czy do kibla. Pełna organizacja, opanowanie. To też robi wrażenie.











Tak wyglądało moje pożegnanie z Japonią, niedługo nowe kraje, nowi ludzie. Tzw. wakacje! Na jak długo się żegnam? Nie wiem :)

7 komentarzy:

Jacek pisze...

Jeśli uda Ci się zostać a Japonii do 1 sierpnia odwiedź Yokohamę, dzielnicę Minato Mirai 21 na Kanagawa Fireworks Festival. Bardzo fajny event.

futomaki pisze...

Wracaj szybko - nie koniecznie do Japonii, ale do pisania i do robienia zdjęć napewno!

madame butterfly pisze...

do pi sania i do zdjęc koniecznie !! :)

hal pisze...

5,6,7 zdjecia - fajne, jakby wybuchy gwiazd, "supernowe" i takie tam..
powodzenia, to była czysta przyjemność czytać twój blog

Anonimowy pisze...

nastrojowe pozegnanie :)

Goska pisze...

pikne pikne te sztuczne ognie ^^

imax pisze...

Szkoda że pobyt w Japonii dobiegł końca.Dziękuję za to że przybliżyłeś mi (nam) ten piękny i tak egzotyczny kraj jednocześnie.Oby kolejne kraje, które odwiedzisz były równie gościnne i towarzyskie jak Japonia. Mam nadzieję że nadal będizesz publikował notki i zdjęcia bo naprawde bardoz dobrze Tobie to wychodzi :) pozdrawiam i powodzenia życzę.