środa, 7 czerwca 2006

Chillout po japońsku

Niecodzienny obrazek dzis widzialem.
Zacząłem sezon joggingowy. 23:02, przebiegam chodnikiem ze stadionu, gdy nagle spowolnił mnie unoszący się, dość skondensowany zapach gandzi. 20 metrów dalej w dzwiach balkonowych, na pierwszym piętrze, leżał wyluzowany Japończyk. Nogi w dużym pokoju, tułów na balkonie, nad brzuchem powiewa firanka. W lewej ręce żarzący się blancik, w prawej wachlarzyk z logo FLETS'a.
Miło!

Brak komentarzy: