czwartek, 4 maja 2006

Asakusa

Tu mieści się jedna z częściej odwiedzanych przez turystów świątyni w Tokio. Osobiście nie polecam, wyjątkowo bazarowy klimat z mnóstwem badziewia na straganach i kupą ludzi. Dużo lepsza jest Kamakura.



Wielki pasaż handlowy w sąsiedztwie świątyni przypomina trochę Stadion Dziesięciolecia. Szukałem galerii pereł dla mamy (podobno jakaś wspaniała opisywana w przewodniku pascala) ale niestety nie znalazłem :(


Przy okazji: historia tych laleczek. Dawno temu niektórzy mieszkańcy byli tak biedni, że musieli zabijać własne dzieci. Na ich miejsce stawiali w domu takie laleczki, Kokeshi (ko - dziecko, keshi - wymazywać). Smutna historia. Cóż, chyba każdy naród ma podobne legendy.

A propos dzieci. Dziś jest japoński dzień dziecka. Od tygodnia wywieszane są takie właśnie latające karpie, jako symbol mądrości (którą to dzieci powinny przyswajać). Tak samo jak ludzie wachlują się nawzajem takim dymem z kadzideł, też mądrość.


I to nie są swastyki...


9 komentarzy:

VR pisze...

mniam to na ostatnim zdjeciu smacznie wyglada (mowie o jedzeniu ;)) to chyba "anko"?

draug pisze...

to sa sfaustyki czyli symbol szczescia :)

futomaki pisze...

Z tymi laleczkami i dziećmi to poważnie, czy tylko sobie jaja robisz? ;) Bo jak o nich czytałem, to ta historia nieco inaczej wyglądała. Miały przynosić szczęście podczas żniw, szczególnie jeśli bawiły się nimi dzieci.

Anonimowy pisze...

Po raz pierwszy kokeshi objawily sie w II polowie ery EDO /1603-1868/jako produkt uboczny przy wyrobie drewnianych misek, tac i innego sprzetu gospodarstwa domowego, kiedy to rzezbiarze /kijiya/ w czasie dlzgiej zimy zaczeli wyrabiac lalki kokeshi dla swoich dzieci. Dopiero po II wojnie swiatowej lalki te staly sie pamiatkami z Japonii. Najpopularniejsza jest lalka NARUKO, ktora przy otactaniu glowki wydaje dzwiek podobny do placzu. A o zabijaniu dzieci i stawianiu w ich miejsce takich laleczek zrodla nic nie podaja.

madame butterfly pisze...

a mi sie laleczki podobają ;] a przy świątyni faktycznie ruch..jakiś taki.. a ja dzisiaj maturę pisałam :(

WiT pisze...

To co napisałem to jest legenda przekazywana z babki na matkę, z matki na córkę...

Markus07 pisze...

U nas przecież też są legendy "czarnej wołgi" czy o porywaniu przez cyganów dzieci, które marudzą przy jedzeniu ;) Co kraj to obyczaj.

Anonimowy pisze...

Swastyka pisze sie przez W (nie przez F).

Milo, ze zaczales po troche innym Tokio jezdzic.

n€x¤R pisze...

swastyka to jest. tyle, ze nie faszystowska (: