sobota, 27 maja 2006

10 miesięcy tokijskiego łącznika :)

Dziś mija dokładnie 10 miesięcy odkąd wylądowałem na tej ziemi, wyspie. Od tego czasu, tak jak przewidywałem moje życie bardzo się zmieniło. Kiedy leciałem, obudziłem się nad Chinami. Monitory pokazywały na mapie Pekin. Wtedy przypomniałem sobie słowa Kfaza, "K**wa! co ja robię, gdzie ja jestem!?". Potem jeszcze przez kilka miesięcy chodząc po ulicach, patrząc, robiąc zdjęcia sam sobie zadawałem pytanie: "Ja pierdykam, gdzie ja jestem?" Nie mogłem w to uwierzyć.

Ogromnym wsparciem okazały się dwie rzeczy: aparat w połączeniu z blogiem i skype. Nie było lekko czasem. Te pierwsze sprawiały, że w chwilach całkowitego zwątpienia mogłem się czymś zająć, to drugie skracało cholernie długi dystans 9000km. Skraca nadal.
Żeby nie pisać, że nic nie robiłem, tylko tęskniłem: spotkałem tu mnóstwo ludzi, z różnych krajów, kultur. Wielu z nich mogę nazwać przyjaciółmi. To oni bawili się ze mną w chwilach dobrych i pomagali w złych. Są tu nadal i cieszę się z tego powodu.
Nie myślałem, że będę tu tak długo. Z resztą co ja mogłem myśleć. To była kompletnie nieprzewidywalna sytuacja. Jedno postanowienie miałem: przyjechałem tu żeby wydorośleć. Myślę, że jestem na dobrej drodze ku temu.
Jeśli chodzi o bloga, którego właśnie czytacie, to chciałem napisać dwie rzeczy: pierwsza to podziękowania za tyle czasu spędzonych z tą stroną, ze mną, za miłe słowa i konstruktywną krytykę. Druga to podziękowania za współpracę z Kojnem, Jolą, Markiem i Mateuszem, którzy przy okazji bycia ze mną tu, byli ze mną również na blogu, opisując tutejszy świat ze swojego punktu widzenia.
Nie jest to bynajmniej żadne pożegnanie, tylko podsumowanie pewnego okresu. Chociaż już coraz mniej mnie tu dziwi, zaskakuje. Chociaż walczę mocno z codzienną rutyną, wdzierającą się coraz głębiej w moje życie - są cały czas rzeczy które warto opisać, pokazać i ocenić. Subiektywnie jak zawsze.

15 komentarzy:

VR pisze...

A my dziekujemy za wspaniale zdjecia i opisy! ^_^

Ola pisze...

A ja sie ciesze i dziekuje ze taki blog powstal. Przyblizyliscie nam kawalek tej egoztycznej kultury, zupelnie odmiennej od naszej polskiej. Zreszta to jest zupelnie inaczej jak czyta sie jakis przewodnik, a jak czyta sie slowa zwyklych ludzi.
Przynajmniej czasami mozna sie czuc jakby bylo sie tam.
Pozdrawiam.

Corny_Mistick pisze...

Jako Japonofilka dziękuję bardzo za powstanie i istnienie tego bloga :] I za te zdjęcia z kraju, do którego kiedyś pojadę. Pozdrawiam!

snufkin pisze...

To my, a na pewno ja dziękuje za tego bloga :)
To bardzo ciekawe miejsce do pogłębiania mojej wiedzy na temat Japonii ;), która tak bardzo mi się podoba.

Powodzenia =)

greah pisze...

to już 10 miesięcy? z perspektywy odwiedzającego muszę przyznać, że zleciały nad wyraz szybko :)

mcv pisze...

No ja myślę, że nie pożegnanie, bo czytając tekst zacząłem się bać? ;-)
A czytać zacząłem odkąd artykuł w Polityce się pojawił. Gdzie ja miałem oczy wcześniej?

imax pisze...

Czytając tego posta też myślałem że to pożegnanie,ale na szczęście nie :) W ciągu 3 dni przeczytałem całego bloga-dosłownie mnie wciągnął (pomijam to że od bardzo dawna fascynuje się Japonią. Bardzo fajnie napisane notki okraszone duża ilością świetnej jakości fotek. Naprawde to jeden z lepszych blogów jakie przeglądałem-podsumowując swoje wszystkie komentarze. Jedyny przy którego czytaniu mogłem poczuć się że jestem tam razem z Osobą która opisywała wrażenia. Powodzenia i oby ten czas szybko Ci upłynoł.
PS. z chęcią zamieniłbym się z Toba :)

Rychu pisze...

Ja dziękuję, że mogłem się tyle dowiedzieć o tym kraju. Świetne fotki, ciekawe relacje itd. itd. Wspomnienia po tym pobycie będziesz miał jak mało kto.

iss pisze...

Dla dobra czytelników zostań tam jak najdłużej ;)

Anonimowy pisze...

skoro wszyscy tak zazdroscimy autorowi, to może wbijemy sie do niego na parę dni? ;) niezłe foto pstrykasz

żaba pisze...

czytam niemal od początku, komentuję pierwszy raz :) ale w takiej sytuacji to po prostu trzeba coś napisać :)
dzięki za te 10 miesięcy!!!

n€x¤R pisze...

przypominaja mi sie twoje slowa, kiedy bales sie, ze nie bedziesz mial co pisac. oraz kiedy qpiles aparat i okazalo sie, ze rzeczywistosc jest troche inna, kiedy sie ja kadruje. kiedy trzeba wypatrywac.
wierze, ze apart i blog juz zmienily twoje zycie - i juz zawsze bedziesz umial w otaczajacej codziennosci dostrzec kadr czegos ciekawego i wartego zauwazenia (:

dzieki za japonie, ktora dla mnie pewnie na dlugo pozostanie 9oooKm stad.

Yola, Kojns' Wife pisze...

ja także dołąćce sie do podziękowań...gdyby nie Twoje i Kojna zacięcie pewnie nie zobaczyłabym Japonii, a przede wszystkim nie tak niespodziewanie i szybko... nie czytam już tak często, ale wciąż z uśmiechem i radosćią słucham wieści o Tobie z mojego prywatnego:) źródła... Ja też lecą do Tokio myślałam: dokąd ja jadę...? dzięki temu wyjazdowi (w domyśle głównie dzieki pobytowi Kojna) moje życie także uległo znacznej przemianie... kto by się spodziewal.. pozytywnej przemianie, dostrzegłam to czego przez długie lata nie chciałam. Mówisz Witku, że pojechałeś tam m.in wydorośleć-już wtedy byłeś inny a ja nie mogę sie doczekać kiedy do nas wrócisz, bo wrócisz prawda?

.kaijitsu pisze...

Dzięki wielkie za tego bloga czytając go czasem czuje jakbym był po drugiej stronie (jeśli to tak nazwać można), bardzo przybliża mi japonie. Sam jakbym tam pojechał (a myśle to zrobić) nie wiem jak bym na początku się czuł, całkiem inna kultura, nikogo nie znam takie uczucie samotności...

Dzięki wielkie jeszcze raz :)

chmu pisze...

piekny piekny piekny blog! najlepszy!