piątek, 21 kwietnia 2006

Subkultury japońskich dziewczyn

Przeważnie każdy zna obraz typowej Japonki, ale dziewczyny w Japonii to nie tylko to co na pierwszy rzut serwuje nam ukształtowany stereotyp. To również wszechobecne trendy Ganguro, Kogal, czy ekstremalna Yamamba. Zaczynając na przefarbowanych na brąz włosach (chapatsu), a kończąc na ala afro amerykańskim wyglądzie.

Yamamby szczególnie zaprzeczają standardowym kanonom ascetycznego japońskiego piękna, zamiast krwistoczerwonych ust - białe wargi, kruczoczarne włosy wymieniają na blond/siwe, a biała jak śnieg skóra wypala się w solarium do czarnoskórego poziomu. Dokładając do tego odpowiedni makeup, który wizualnie powiększa oczy wraz z niebieskimi soczewkami kontaktowymi i mamy karykaturę blond nordyckiej urody kobiety-potwora - yamambe. Ubrane w buty na platformach, super mini, dużo gadgetów i mnóstwo kolorów oraz torebkę koniecznie od Louis Vuitton.

Dziewczyny wytworzyły swoistego rodzaju skrypt komunikacyjny (gyaru moji), którym posługują się wysyłając e-maile na swoich komórkach. U jego podstaw leży wykorzystanie alfabetu łacińskiego, cyfr czy też cyrylicy do zastępowania japońskich kanji, katakany i hiragany (przypomina to pismo typu 414 |\/|4k0t4 - ala ma kota). Swoje telefony zaklejają perkiurami, do których wręcz uwielbiają chodzić
Własny styl języka mówionego to rezultat buntu przeciwko grzecznemu-dziewczęcemu Japońskiemu. Używają "Gyaru" jako nową formę językową, która może być prefiksem lub sufiksem do wytworzenia nowych znaczeń np: gyaru-ko - dziecko gyaru. Do tego dochodzi slang, referowanie do własnej osoby oraz jeszcze kilka innych udziwnień językowych. Dla ciekawych próbka: bakkure - grać niewinną, mecha kyuto na - zajebiście uroczy, wszelkiego rodzaju "wzmacniacze" jak cho, maji de, honto połączone razem by powiedzieć coś co mniej więcej znaczy super-ultra-duper-wypas. W mowie często dochodzi do skrótów: to już nie Tokijska dzielnica Shibuya lecz Buya, nie przepracowywujący się sararaiiman lecz riiman, - przykłady można mnożyć. Z form potencjalnych -rareru wyrzucają "ra", taberareru (jadalny) staje się tabereru. "Zjaponizowane" angielskie słowa są wtłoczone w codzienny dialog. Ikemen ni nanpa sarete karaoke go - poderwał mnie fajny koleś i poszliśmy na karaoke.

Yamanby nie zaczytują się bynajmniej w klasyce japońskiej literatury, nie czytają również Yashimoto Banany, czy poradników kulinarnych dla ustatkowanych gotujących żon. Mają własne specjalne przepełnione sexem magazyny, np. EGG.

Na tym nie koniec, specjalne kluby gdzie tańczą para-para to unikatowe zjawisko. Wyobraźmy sobie parkiet pełen tego typu kobiet, które wymachują zgodnie do rytmu rękoma. Owo "wymachiwanie" to para-para - specjalny układ taneczny dla każdej piosenki. Para-para nie jest łatwe, a dziewczyny, które osiągnęły poziom PRO maja zaszczyt stać na scenie. A może ktoś sam chciałby popróbować? Nic prostszego - przykładowy układ do TRY ME LOLITA znajdziemy tutaj.
Tańczyć można też w odpowiednikach mat Dance Dance Revolution (maszyna na zdjęciu obok), a wyglada to mniej więcej tak

Trend, bunt czy subkultura? Nie starają się naśladować, a raczej tworzą synkretyzm.Ich poznanie to bardzo ciekawa przygoda :-)

22 komentarze:

.kaijitsu pisze...

Współczuje tym facetom w japonii... jeśli wszystkie japońki by były i byłbym japończykiem to albo bym opuścił kraj albo bym został gejem hehe xD Powiedźcie mi czy taki wygląd może się w ogóle podobać? Ja bym się wystraszył ^^

Markus07 pisze...

Cholerka a ja polowałem aby fotke zrobić Yamambom i się średnio udało. Widze, że kolega zgłębił temat :) Mieliśmy z WiTem iść do klubu para-para ale jakoś tak nie trafiliśmy hehe. Czy te dziewczyny mogą się podobać? Jasne, że tak - mi się bardzo podobały te "nieextremalnie" zmienione - lekko opalone, włosy dziwnego koloru - ale nie czarne ani nie blond - taki jakiś ciemny wiewiórkowy ale nie rudy. Do tego sexy ubrane i bardzo wesołe ;) Zawsze to jakaś odmiana wśród milionów dziewczyn ubranych w takie same mundurki i spódniczki. Nie wiem tylko jak sami japończycy, nauczyciele podchodzą do takich osób np w szkole, w urzędzie itp. Wiesz może coś o tym Melun?

VR pisze...

A mi sie podoba... dobra moze nie chcialabym tak wygladac ale cenie je za swoj wlasny styl i oryginalnosc... ano troche wspolczuje facetow ^^' Ale tak fajnie kolorowo wygladaja xDDD

Cabi pisze...

no wlasnie faceci :) jak wygladaja odpowiedniki facetow w tej grupie mlodziezowej, czy wogole istnieje odpowiednik facetow?

Markus07 pisze...

a propos facetów :)
http://www.frangipani.info/blog/archives/dailylifecity/ganguro%20boys%202.jpg

dana_meadbh pisze...

Szanowni Panstwo, pisanie nazw narodowosci mala litera jest co najmniej bledem ortograficznym, ktory rzuca sie w oczy. Gdyby jakis Japonczyk napisal "polak" pewnie "Gazeta Wyborcza" pisalaby o tym na pierwszej stronie i rozpaczala nad brakiem poszanowania dla przedstawicieli Rzeczypospolitej. Pozdrawiam - J.

Markus07 pisze...

Na szczęście ten blog to nie "Gazeta Wyborcza". Przepraszam Japończyków, że napisałem ich z małej literki a nie z WIELKIEJ. Jak widać błędy są w komentarzach, a nie w tekście głównym. I bez przesady....dajmy sobie żyć. Ale Polak potrafi przecież narzekać na wszystko, czepiać się czego tylko może itd.

Feci, quod potui, faciant meliora potentes

Anonimowy pisze...

a propos mezczyzn... yyyy.. sorki..ale gdybym takiego zobaczyla.. nie wiedzialabym sie czy smiac sie czy plakac :/

melun pisze...

Markus07, do urzedow to one raczej nie chodza, na uniwersytetach nie spotkalem zadnej, natomiast w liceum czy gimnazjum obowiazuja mundurki co nie przeszkadza w opaleniznie i bladych wlosach, do tego modyfikuja spodnice od mundurkow, ale to juz temat na kolejny post...

.kaijitsu pisze...

Tak czy siak według mnie zbyt spalone one są ;) i chyba kolory za bardzo poodwracały im się hehe. Ale ciekawostka niezła

M. pisze...

już w głowie widzę stan ich cery za 15 lat.
ech te japońskie subkultury, dla odmiany możecie napisać o kolejnej skrajności - gothic lolitach ;).

Ania pisze...

Ta na samym dole, po prawej stronie trochę Paris Hilton przypomina.:)
Ciekawe czy to było zamierzone. ;)

Beata pisze...

Co do facetów tych "kolorowych" to ja bym sie smiala(chyba ze bym sie ze smiechu poplakala).

A zdarzylo wam sie widziec "pantshootersów" w akcji...to by bylo ciekawe^^

Pozdrawiem

Hal pisze...

dziwaczne to trochę...
ale sporo jednak jest ładnych i atrakcyjnych Japonek (w sposób bardziej tradycyjny). Wit trochę takich już fotek zamieścił.

Goska pisze...

No i tak to jest jak moja osoba obiecuje sie odezwac. Bloga czytam, a do maila i komenta biore sie od miesiaca niemal --;. Yamamby mnie jednakowoz zainspirowaly. Fantastyczna moda. JEszcze tylko chcialabym kiedys na zywo zobaczyc jak sie chodzi w 50cm koturnach... bo nie umiem sobie tego wyobrazic. Pozdroweczka ^^ (odezwe sie .... niedlugo) i dzieki za milo spedzony czas :P

Meg pisze...

No co jak co, ale umieją sprawić, że człowiek sie uśmiechnie :) Szalenstwo bycia kolorowymi mnie w nich urzekło :)

madame butterfly pisze...

tylko po co im te białe usta? :) w sumie oryginalne panienki... ale raczej nie będę ich nasladować :P

Adie (s2131) pisze...

Ganguro + ParaPara + O-ZONE (WTF!?) = http://www.youtube.com/watch?v=72Qw_CS1Ggs&search=change

PS: Po węgiersku nomanomaej to było podobno "nie dostaniesz mego serca" a po japońsku to samo znaczy "pijmy do dna" :D

Anonimowy pisze...

Kilka dni po przeczytaniu tutaj artykulu o yamambach na o2 znalazlam podobny: http://doza.o2.pl/?s=4097&t=6414
mam wrazenie ze autor garsciami czerpal z tego bloga...a moze sie myle?

melun pisze...

Dzieki za info... tak niestety to prawie plagiat

Anonimowy pisze...

świetny artyuł *_* zazdroszczę pobytu w tokyo. japonia mnie fascynuje, subkultury są cudowne. najbardzej podobają mi się ghotic lolity. żałuję, że nie żyję w tym kraju :(

Anonimowy pisze...

Pan Anonimowy wyjął mi tekst z ust... Japonia, Japończycy, język, NIEKTÓRE subkultury, kuchnia, sztuki walki, manga i anime oczywiście, poziom rozwoju technologicznego itd... Ale subk. Yamamba... Nie przełknę... Oczywiście jest w tym coś - jak wcześniej wspominano - kolorki itd... Ale nigdy w zyciu nie wyszłabym tak... Gdziekolwiek!

P.S Zazdroszczę pobytu w Japonii... (watashi no yume) ;]