niedziela, 30 kwietnia 2006

Animate!


Na przeciwko wejścia do naszego nowego biura mieści się dość duży sklep Animate. To raj dla fanów wszelakiej animowanej sztuki w wydaniu Japońskim. Jako, że moja znajomość tematu jest mizerna i ogranicza się do znajomości kilku obowiązkowych pozycji kinowych (jak Nausicaa, Kaena, Laputa czy Final Fantasy) oraz Czarodziejki z Księżyca i Tsubasy na Polonii jeden dziesięć lat temu, komentarze zostawiam Wam ;)








piątek, 28 kwietnia 2006

Refleks

Powracamy do tematu wspaniałych japońskich posad:
Widziałem ostatnio na siódmym piętrze sklepu Bic Camera (takie nasze Media Markt) kolesia, który stał przy dość dużej ścianie z budzikami nocnymi, które co chwila, oczywiście w porządku przypadkowym, dzwoniły (było ich na oko tak ze sto, w kilku rzędach, od podłogi do sufitu).
Zadanie faceta polegało na jak najszybszym okiełznaniu ryczącego budzika i swą filozofią przypominało jakąś zręcznościówkę albo grę w łapki.
Refleks ponad wszystko!

To tak na temat

A poza tym kilka kolejnych ujęć z Tokijskich ulic, pstrykniętych w tym tygodniu:






środa, 26 kwietnia 2006

Eksplorujemy dalej...

...Tokio.
Tomek aklimatyzuje się intensywnie. Znów, jakbym widział siebie 9 miesięcy temu. Wszystkiego trzeba dotknąć, posmakować. Dobrze!
Mogłoby się zdawać, że dla mnie tu nie ma już wiele nowego. Błąd.
Cały czas się o nim przekonuję. To jest za duże miasto żeby go mieć dosyć po tak krótkim czasie :D







Powyżej automat do zabawy w DJ'a i japońskie książki do nauki polskiego. Podobno to drugie jest "cholelunie tuludne!" ;)


Póki co, staramy się z chłopakami tutaj uczynić spacerki z browarkiem po uliczkach Shibuyi tak kultowymi, jak kultowe były dla mnie analogiczne aktywności na Tarchominie. Adam, Pogs: Na zdrowie!

wtorek, 25 kwietnia 2006

tokyoflash.com

Prawdę mówiąc znam tą stronę już od dawna. Kiedyś chciałem zamówić coś takiego, gdy jeszcze byłem w Polsce. Potem, gdy już wiedziałem, że przyjadę do Japonii odłożyłem zakup, że to niby będzie łatwiej.
Tak się złożyło, że firma (z Okinawy) zainteresowała się mną tak samo jak ja nimi i tak oto widzicie po lewej stronie banner a ja widzę na ręku zegarek ;)
Zupełnie poza umową z nimi, proponuję w niego kliknąć (nie dostaję za to już nic) i zapoznać się z ofertą. Mają wiele naprawdę "gadżeciarskich" zegarków, które odzwierciedlają w pewien sposób "gadżeciarskość" japońskiego młodego pokolenia.


A ten ciężki sprzęt powyżej to model RETROFIT w wersji GUNMETAL. Jego prostota i wręcz toporność w połączeniu z genialnym projektem i porządnym wykonaniem składają się na klasę. Wysoką.

poniedziałek, 24 kwietnia 2006

Jaką masz grupę krwi?

Będąc w Japonii prędzej czy później ku naszemu zaskoczeniu usłyszymy pytanie o naszą grupę krwi. Nie ma to bynajmniej nic wspólnego z medycznym aspektem, a raczej bliższą chęcią poznania naszej osoby. Często obcokrajowcy po prostu nie znają swojego typu krwi, co naprawdę zdumiewa Japończyków. Wierzą oni, iż rodzaj krwi przekłada się na typ charakteru na podobnej zasadzie na jakiej my wierzymy, iż data urodzenia predestynuje do określonej osobowości (Horoskopy). Cała teoria jest często wykorzystywana np. do sprawdzenia czy związek będzie miał szanse - czy rak pasuje do koziorożca?

Samo odkrycie grup krwi w 1901r. było przełomem w medycynie tym niemniej wykorzystywane było przez nazistów do propagowania teorii o wyższości Niemców (przeważnie grupa A, O) nad Żydami czy Azjatami (przeważnie grupa B). W latach dwudziestych, trzydziestych XX wieku sporo tzw. "zachodnich naukowców" było przekonanych o wyższości nad rasą azjatycką właśnie z powodu grupy krwi. (jako podstawę podawali twierdzenie, iż grupę B ma również większość zwierząt)

Wracając do Japonii, w 1927 r. psycholog Furukawa Takeji rozpoczął badania nad przyporządkowaniem typów osobowości do rodzajów krwi, opublikował kilka artykułów "naukowych", gdzie pokazywał rezultaty swoich badań. Tak naprawdę jednak wszystko zaczęło się od Masahiko Nomi, dziennikarza, który poprzez swoje pisarstwo wytworzył zainteresowanie tymże tematem. Jego pierwsza książka omawiająca "teorie krwi" - "Ketsueki-gata de wakaru aisho" (Rozumienie podobieństw/kompatybilności poprzez grupy krwi) w 1971 r. stała się bestsellerem. Nomi twierdził, iż tak samo jak różne grupy krwi nie pasują do siebie tak samo osoby z różnymi typami nie będą do siebie pasowały. Po śmierci Masahiko pałeczkę przejął jego syn, Toshitaka który aktywnie działa (sponsoruje) w "Ketsueki-gata Ningen-gaku Kenkyusho" (Humanistyczny Instytut Grup Krwi).


A teraz sami sprawdźmy czy się zgadza:

Typ A

Osoba punktualna, perfekcjonista, dużo planuje i jest cierpliwa (George H. W. Bush, Britney Spears)

Typ B

Kreatywny pasjonat, osoba zazwyczaj optymistyczna. (Jack Nicholson, Leonardo DiCapri)

Typ AB

Racjonalna, lubiana, zdolności do empatii, lubiana w towarzystwie. (John F. Kennedy, Thomas Edison)

Typ O

Ambitna, pewna siebie, naturalny lider. (John Lennon, Elvis Presley)

Typowanie charakteru na podstawie krwi rozprzestrzeniło się w Azji, znane jest na Tajwanie czy w Południowej Korei, gdzie ogromnym kinowym hitem 2005 roku była romantyczna komedia "B-hyeong namja chingu" (Mój Chłopak jest Typu B). W "serwisach randkowych" prawie zawsze znajdzie się pole "grupa krwi". Sama teoria nigdy nie została potwierdzona naukowo, co nie przeszkadza aby większość Japończyków była przekonana o jej prawdziwości. Warto więc potraktować ją z przymrużeniem oka, a przed wyjazdem do Japonii upewnić się jaką mamy grupę krwi.

niedziela, 23 kwietnia 2006

Prawo chodzenia...


...już niedługo będzie potrzebne na ulicach Tokio. Bezmyślni przechodnie rozmawiający z innymi, rozglądający się na boki, piszący e-maile czy choćby spacerujący, tworzą korki w najbardziej uczęszczanych arteriach metropolii. Zwłaszcza uciążliwe są zatory przed wjazdami na kładki, w wąskich uliczkach, przed schodami i sklepami. Proponuję wydzielone pasy dla spieszących się do pracy, z nakazami minimalnej prędkości 2 kroków na sekundę, zakazy postoju i parkowania (to dla rozdających ulotki), zakazy czasowe dla starszych ludzi i dzieci.
Prawo chodzenia po Tokio powinno się dostawać po zdaniu egzaminu obejmującego przepisy teoretyczne i manewry praktyczne w tłumie, ze wspomnianym w poprzednim moim poście parkowaniem tyłem w wagonie metra.





piątek, 21 kwietnia 2006

Subkultury japońskich dziewczyn

Przeważnie każdy zna obraz typowej Japonki, ale dziewczyny w Japonii to nie tylko to co na pierwszy rzut serwuje nam ukształtowany stereotyp. To również wszechobecne trendy Ganguro, Kogal, czy ekstremalna Yamamba. Zaczynając na przefarbowanych na brąz włosach (chapatsu), a kończąc na ala afro amerykańskim wyglądzie.

Yamamby szczególnie zaprzeczają standardowym kanonom ascetycznego japońskiego piękna, zamiast krwistoczerwonych ust - białe wargi, kruczoczarne włosy wymieniają na blond/siwe, a biała jak śnieg skóra wypala się w solarium do czarnoskórego poziomu. Dokładając do tego odpowiedni makeup, który wizualnie powiększa oczy wraz z niebieskimi soczewkami kontaktowymi i mamy karykaturę blond nordyckiej urody kobiety-potwora - yamambe. Ubrane w buty na platformach, super mini, dużo gadgetów i mnóstwo kolorów oraz torebkę koniecznie od Louis Vuitton.

Dziewczyny wytworzyły swoistego rodzaju skrypt komunikacyjny (gyaru moji), którym posługują się wysyłając e-maile na swoich komórkach. U jego podstaw leży wykorzystanie alfabetu łacińskiego, cyfr czy też cyrylicy do zastępowania japońskich kanji, katakany i hiragany (przypomina to pismo typu 414 |\/|4k0t4 - ala ma kota). Swoje telefony zaklejają perkiurami, do których wręcz uwielbiają chodzić
Własny styl języka mówionego to rezultat buntu przeciwko grzecznemu-dziewczęcemu Japońskiemu. Używają "Gyaru" jako nową formę językową, która może być prefiksem lub sufiksem do wytworzenia nowych znaczeń np: gyaru-ko - dziecko gyaru. Do tego dochodzi slang, referowanie do własnej osoby oraz jeszcze kilka innych udziwnień językowych. Dla ciekawych próbka: bakkure - grać niewinną, mecha kyuto na - zajebiście uroczy, wszelkiego rodzaju "wzmacniacze" jak cho, maji de, honto połączone razem by powiedzieć coś co mniej więcej znaczy super-ultra-duper-wypas. W mowie często dochodzi do skrótów: to już nie Tokijska dzielnica Shibuya lecz Buya, nie przepracowywujący się sararaiiman lecz riiman, - przykłady można mnożyć. Z form potencjalnych -rareru wyrzucają "ra", taberareru (jadalny) staje się tabereru. "Zjaponizowane" angielskie słowa są wtłoczone w codzienny dialog. Ikemen ni nanpa sarete karaoke go - poderwał mnie fajny koleś i poszliśmy na karaoke.

Yamanby nie zaczytują się bynajmniej w klasyce japońskiej literatury, nie czytają również Yashimoto Banany, czy poradników kulinarnych dla ustatkowanych gotujących żon. Mają własne specjalne przepełnione sexem magazyny, np. EGG.

Na tym nie koniec, specjalne kluby gdzie tańczą para-para to unikatowe zjawisko. Wyobraźmy sobie parkiet pełen tego typu kobiet, które wymachują zgodnie do rytmu rękoma. Owo "wymachiwanie" to para-para - specjalny układ taneczny dla każdej piosenki. Para-para nie jest łatwe, a dziewczyny, które osiągnęły poziom PRO maja zaszczyt stać na scenie. A może ktoś sam chciałby popróbować? Nic prostszego - przykładowy układ do TRY ME LOLITA znajdziemy tutaj.
Tańczyć można też w odpowiednikach mat Dance Dance Revolution (maszyna na zdjęciu obok), a wyglada to mniej więcej tak

Trend, bunt czy subkultura? Nie starają się naśladować, a raczej tworzą synkretyzm.Ich poznanie to bardzo ciekawa przygoda :-)

środa, 19 kwietnia 2006

Japończycy wchodzą do pociągu tyłem

Gdy zobaczysz Japończyków wchodzących do wagonu metra tyłem, znaczy to, że jest on naprawdę zapchany. To jedna z takich sytuacji, gdy wiesz że już naprawdę nie ma miejsca, wciskasz się jakoś - i nagle, jak wessany, lądujesz przy drzwiach na przeciwko bo za tobą wchodzi jeszcze 30 osób.
Pozory mylą :D
Podobnie jest z drugiej strony. Gdy jesteś w środku, pociąg wjeżdża na stację. Myślisz sobię, nie wysiadam. Drzwi się otwierają, jeszcze przez moment myślisz, nie wysiadam. Postanawiasz, nie wysiadam! nie wysiadam - jednak wysiadam. Po otwarciu luków bombowych po bokach wagonu, grawitacja obraca swoje wektory o 90 stopni i ładunek żywego towaru wylewa się na peron. Głupie uczucie jak zdążyłeś wcześniej położyć plecak na półce nad siedzeniami. I wielka mobilizacja by do tego wagonu wrócić.

Melun

Niedawno do gościnnej ekipy autorów TbN dołączył Mateusz (aka Melun). Spędził w Japonii rok, teraz w Polsce. Z tego co ostatnio słyszałem wróci tu niedługo. Doświadczony w "kontaktach polsko-japońskich" i "stosunkach międzykulturowych", po wielomiesięcznych namowach i negocjacjach zgodził się napisać parę słów na interesujące tematy. Zobaczymy co z tego wyjdzie ;)
Powodzenia!

wtorek, 18 kwietnia 2006

Zmiany

Takie, że już nie mieszkam sam. Dwóch kolegów wprowadziło się w ten weekend. Jest z kim zamienić słowo przy ciepłym nihonsiu. Jeden świeżak, chodzi ogląda świat dookoła. Drugi nie.







niedziela, 16 kwietnia 2006

Wielkanoc


Pierwszy raz odkąd tu przyjechałem, zapomniałem na chwilę o Japonii. Przez kilka minut czułem się jak w kościele w Polsce, zwykłym miejscu z niezwykłą atmoferą wewnątrz. Z modlitwą po Polsku, polskimi wiernymi, znakiem pokoju, święconym jajeczkiem, zbieraniem na tacę. Wiele razy byłem w ambasadzie, w mieszkaniach różnych rodaków, na Expo i innych "polskich" imprezach masowych. Było "polsko", ale zawsze czułem pewną różnicę, zawsze było coś. Tu natomiast poznałem prawdziwy przystanek "Polska", który nie równa się z żadnym innym. W tej sytuacji (niezależnie czy ktoś lubi kościoły czy też nie) must see!





Życzę Wam wszystkim zdrowych i spokojnych Świąt Wielkiej Nocy. Zwłaszcza tym, którzy jak ja, szukają czasem przystanków takich jak ten...