wtorek, 14 marca 2006

U cioci na imieninach


Poznajcie państwo Yokote. 68 lat, w sile wieku emerytalnego. Szczęśliwi ludzie na końcu świata, w Hitachi-Ushiku. Trzech synów w tokijskich biurach, aktywne uczestnictwo w programie wymiany zagranicznych studentów. Wielkie ciepło i cieprliwość emanujące w kierunku gajdzina.
Zostałem zaproszony przez dwie koleżanki, które to w związku z narodowym świętem dziewczynek, Hina Matsuri, oglądały tam wiekowe lalki, przekazywane z matki na córkę.



Poznajcie również psa państwa Yokote, Bossa, który to jak na porządnego Japończyka przystało, dał mi swoją wizytówkę oraz oczekiwał mojej.

Siedzieliśmy, gawędziliśmy. Lepiliśmy gyozę (pierogi chińskie) i sushi. Okazało się, że skromna kolekcja lalek była tylko pretekstem do zaproszenia nas na obiad.
Niepowtarzalne doznanie. Kompletnie inna Japonia, atmosfera namiastką Skrzynek (działki Kojna). Jest nawet grill. Kadra trochę leciwa, ale wesoła. Brakuje tylko hamaka.

Popołudnie tam, to swoisty skondensowany wyciąg z relaksu dla salarymana, którym powoli się staję...

8 komentarzy:

Oto pisze...

Oj, szkoda, że tych lalek nie widać dokładniej.

WiT pisze...

Proszę bardzo!

Futomaki pisze...

Zawsze jak tu zaglądam, mam coraz większą ochotę na długą wycieczkę do Japonii. Doprowadzisz w końcu do kolosalnej wyrwy w moich finansach ;)

Oto pisze...

Dziękuję!!

M. pisze...

zawsze gdzieś znajdzie się jakaś miła starsza parka ;).

T. pisze...

Zapomniales o jednym: oni mieli podworko, i to takie duze podworko, co w japonskim krajobrazie nalezy do rzadkosci.
Nad hamakiem popracujemy...fajnie bedzie sie pobujac w lipcu :)

Anonimowy pisze...

Ciekawi mnie ile lat maja te "wiekowe lalki" bo juz te z roku 1940 sa tylko w muzeach jako exponaty.
A swoja droga to sa piekne wnetrza tego domu.

WiT pisze...

Te wiekowe lalki mają 1/3 wieku, 30 lat. :)