wtorek, 28 marca 2006

Mistrzowie w zdobywaniu parasola gdy potrzebny

Dziś wybraliśmy się z moim kompanem, Łukaszem, na zdobywający właśnie status tradycji, wieczorny spacer z browarkiem po Shibuyi. W planach było dołączenie się do jakiejś grupy salarymanow uprawiających hanami w parku yoyogi (czyt. tankujących sake pod kwitnącymi wiśniami w towarzystwie kolegów z pracy).

Niestety zaskoczył nas deszcz, ich chyba też. Rzęsisty bym powiedział nawet. Po zakupie pierwszej puszeczki Enjuku (wiem to nie piwo tylko haposiu - ale ma 6% i kosztuje tylko 152 jeny) rozlokowaliśmy się w pierwszej lepszej bramie, z widokiem na ruchliwy deptak. Gadu gadu, a tu pada coraz bardziej. Hmm. Poczekamy. Mija 10 minut, opad coraz większy. Puszka się kończy, trzeba kupić następną.
I nagle Łukasz odwraca głowę w lewą stronę i mówi: patrz! parasol wisi. Następnie robi dwa kroki w jego kierunku, bu spostrzec, że na półpiętrze wiszą dwa kolejne. Jak już wcześniej wspominałem parasole wiszące samopas na cudzej poręczy są częstym łupem Japończyków, więc tym bardziej my mogliśmy sobie pozwolić na przywłaszczenie.
Potem był plan żeby je oddać pod koniec wieczoru, po pierwsze jednak nie wiadomo było dokładnie gdzie to było, po drugie ja swój mały wymieniłem po drodze w salonie gier na większy ;P

Później, gdy już wysiadłem na domowej stacji i już nie padało, zostawiłem dobrodusznie, pozyskany parasol na poręczy. Może ktoś skorzysta w potrzebie, jestem tego nawet pewny...

3 komentarze:

pschemo pisze...

Fajny pomysł..=]
Jakiś czas temu głośno było o idei książek które miały być po przeczytaniu zostawiane na ławkach...
Niestety nie udało mi się do takiej dotrzeć..=\
No ale w Japonii może by się przyjęło..

oto pisze...

O, o akcji z książką to i ja słyszałam. Nawet miałam okazję takową zobaczyć, ale w torebce miałam własną, niedoczytaną jeszcze cegłę^^

A co do parasoli. Spodobał mi się Japoński automat z parasolami^^

M. pisze...

czyli w rezultacie wyszłeś na zero.

jeśli chodzi o te ksiązki to się nazywa bookcrossing, ale jedyne ksiązki jakie poznajdywałam to cegłowate kryminiały w języku niemieckim ;).