sobota, 18 marca 2006

Japonia - Polska 2:4


Ostatni wieczor Marka w Japonii przebiegł w atmosferze sportowej.
Spontaniczne poalkoholowe rozgrywki zaowocowały niespodziewanym wynikiem :D





6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Taki krotki ten pobyt! Nie warto byloby zostac troche dluzej biorac pod uwage znaczne koszty podrozy
a minimalne koszty noclegow /najwyzej pare butelek czy raczej kartonow nihonshu/.

kojn pisze...

trzexwi to wy raczej nie byliscie :p

marek - czekamy, tu lepiej ;)

pschemo pisze...

A co to za koszulki??

markus07 pisze...

Do Anonymous: Lepiej taki krótki niż żaden, poza tym mam normalną pracę i jakieś zobowiązania w kraju. Pewnie tam wróce w niedalekim czasie, ale na razie jestem tutaj. Koszt podróży to wbrew pozorom nie taki kosmiczny wydatek.

Po 16 godzinach lotu i dramatach na lotnisku Tokyo Narita jestem na polskiej ziemi....

A koszulki - to firmówki :)

Anonimowy pisze...

Markus, napisz o tych "przebojach"
na Narita. Ciekawi mnie bo niedawno
przezylem skrupulatna kontrole bagazu
przy pomocy policji, celnikow i psow.
Ale bylo to po przylocie z Amsterdamu.

WiT pisze...

Markus wsiąkł po powrocie. Zdążył mi tylko w skrócie opowiedzieć, co się działo na lotnisku. Sceny jak z dobrego filmu akcji. Już widzę te ujęcia w zwolnionym tempie... ;)