czwartek, 2 marca 2006

Hotel kapsułowy


Bruczkowski pisał, że trudno je znaleźć. Pogoda pokazał, że naprawdę istnieją.
Mieliśmy okazję się o tym wszystkim przekonać na własne oczy.

Lokal nazywa się ASTRO-INN. Stary neon prowadzi w boczną uliczkę, gdzie na czwartym piętrze, są nieopisane metalowe drzwi. Trzeba zapukać. Wchodząc zgadzasz się na wszystkie panujące tam reguły. Najpierw zdejmujesz buty. Rejestracja trwa chwilę, płacisz z góry 3700Y i dostajesz dwa kluczyki. Pierwszy do szafki na buty drugi do szafki na ubranie. W tej drugiej czeka na ciebie już błękitna piżamka i dwa ręczniki.


Aha, zapomniałem o kapciach. Właściwie o półkapciach. Pięta wystaje znacznie.
Następnie oddajesz klucz do szafki na buty i idziesz do łaźni. Tam oprócz standardowych: sauny, jacuzzi i przysznica, ciekawostki: dezynfekowane blue-ray'em na bierząco grzebienie, nasączone fluorem jednorazowe szczoteczki do zębów i żel do włosów.


W korytarzu stoją oczywiście automaty z piwem, nie ma nic lepszego od zimnego sapporo po ciężkim dniu i kąpieli w takim miejscu.

Kolejny etap zaczyna się piętro wyżej (lub niżej). Labirynt korytarzy z kapsułami, wszyscy chrapią, tu noga wystaje, tam dwie... Oczywiście nie jest to miejsce koedukacyjne. Sami salarymani.
Odnajdujesz swój numerek, wskakujesz do środka i zasuwasz roletę.


Wewnątrz luksusik. TV, radio, WLAN, budzik. Wygodnie, szeroko, o dziwo przytulnie. Troche taki kosmiczny klimat. Za dopłatą dostępne fikołki.

Niepowtarzalna atmosfera. Taki prom kosmiczny w centrum miasta. Brakuje tylko zerowej grawitacji.
Wmawiałem sobie: gdzie ja jestem?! Na szczęscie krótko, po 5 minutach spałem jak zabity.
O 5:30 zaczęły dzwonić pierwsze budziki. Telefon z wibracjami leżący w plastikowej kabinie baardzo rezonuje.
Do 10:00 musisz się wymeldować, za każdą godzinę ekstra obowiązuje opłata 1500Y. Obsługa na recepcji średnio milcząca, bezproblemowa. Widać, że wiele już widziała.
Rano dostępne golareczki jednorazowe, kremy do twarzy i perfumy.
I do pracy!

Wyjście z takiego miejsca jest jak połączenie powrotu z Sylwestra z lądowaniem na księżycu.

17 komentarzy:

markus07 pisze...

WiT nie dodal, ze tam krecono film Piaty Element.

kojn pisze...

i że kosmtyki tam dostępne są firmy Kanebo - jednej z tańszych w japonii, drogiej jak cholera w Polsce

daro pisze...

I znowy mistrz!!! Jak nie zrobicie z tego książki to Wam nie daruje.
Jaka jazda... szczoteczki nasączane fluorem.... ja myśle, że nie jeden film s-f tam nakręcili.
Mega zajebistu post!!!

dempsej, PeJot ...hmm... user? ;] pisze...

Oj tak, ksiazka jest porzadana, oczywiscie bogato ilustrowana ;]. Jak nie czytam blogow, tak ten odwiedzam wiecej niz regularnie, pewnie dlatego, ze lubie ksiazki podroznicze, a ten blog ja mocno przypomina :].

Pzdr. i trzymajcie tak dalej :]

Ania pisze...

Jak pierwszy raz zobaczyłam zdjęcia i opis takiego hotelu, to się przeraziłam. Bo ja bym tam przecież z klaustrofobii zmarła;) Jeszcze świadomość, że nade mną ktoś leży, no ;) Że ta ścianka pomiędzy nami pęknie, trzaśnie i zginę śmiercią tragiczną:D Chociaż te kapsuły są chyba i tak bardziej przestronne niż to, co pierwszy raz widziałam. Szkoda, że nie na żywo;)

pschemo pisze...

Łał..=]]]
Super sprawa...
Ale nie wiem czy dałbym radę tak szybko usnąć...

daburo pisze...

troche to wyglada jak wyzutnia torped,hmm tez ma skojazenia:/ Podajcie adres tych segregatorow na ludzi. Jak przyjade to skorzystam. Cos tanio wychodzi:)

cosmoz pisze...

O ja.. widzialem cos takiego w jakims dokumencie w tv a tu bezposrednia relacja :)
Tylko jedno mnie zastanawia - tam mowili ze po prostu niektorzy czasem stwierdzaja ze za daleko maja do domu z pracy to sobie przekimaja w takim 'hotelu' - co bylo przyczyna w Waszym przypadku? :)

kojn pisze...

Za daleko bylo do domu, a pracy było sporo ;)

T. pisze...

Wrazenie mojego znajomego, ktory obejrzal te zdjecia: "czy oni wszyscy mieszkaja tam w takich piekarnikach?". Hehe ludzka wyobraznia...

pawlik pisze...

Świetne, chciałbym to zobaczyć na własne oczy ;-)

Reqamst pisze...

Czyżby twórcy tego hotelu czerpali inspiracje z Neuromancera?

Anonimowy pisze...

WIT - powrot z sylwestra tak jak w szczyrku?
Mnie tam sie podobalo...

Anonimowy pisze...

Bruczkowski pisał, że nie uświadczył takich hoteli (choć w każdym przewodniku się o nich pisze)

Anonimowy pisze...

Fikołki ?
Jakie fikołki ?
Że napoje wyskokowe ?


Krzysiek

fazzik pisze...

Jak fikołki to tylko z jakąś małą Japonką:)

julka pisze...

Właśnie się uczę na egzamin i chciałam poszukać w necie o co chodzi z tymi hotelami... po tym artykule jestem w szokuuu !
tylko oni mogli coś takiego wymyślić ;)

P.S. Fajnie się czyta, być możne tu jeszcze wrócę :)