niedziela, 26 marca 2006

Enoshima Aquarium


Okolice oceanarium w Enoshimie to najlepsze wiosenne tereny rekreacyjne w mojej okolicy. Tu w końcu Japończycy zachowują się jak inni ludzie. Spacerują, leżą, siedzą, łowią ryby, jedzą lody. UŚMIECHAJĄ SIĘ nawet! Cieszą się z tego co wyprawiają ich pociechy. Natura bije od nich na odległość. Ja też po raz pierwszy od długiego czasu poddałem się relaksowi. I było mi dobrze!

To nie ja...














Panowie z powyższymi lufami polowali na poniższe widoki. Nie zniósłbym siedzenia cały dzień na stołku tylko po to żeby zrobić zdjęcie ptakowi. Niezrozumiałe dla mnie to jest.

A, i wszystkie fotki w ten weekend robiłem przy pomocy obiektywu 55-300 pożyczonego od Łukasza. Jest super. Niestety tylko wzmaga mój apetyt na jakieś naprawdę profesjonalne szkła ;)

9 komentarzy:

Baloo_CTW pisze...

Zdjęcia jak zwykle świetnie.Bardzo wymowna jest fotka z wrakiem aparatu.Nie zaczynasz czasem myśleć o przejściu na zawodostwo?:>

Anonimowy pisze...

A byles w Smoczej jamie /pod Enoshima nie w Krakowie/? Sa tam m.in.gatunki ryb, ktore wystepuja tylko w lokalnych wodach, tzw. endemiczne.

WiT pisze...

Nie byłem w żadnej ze wspomnianych smoczych jam :( Braki językowe niestety często skutecznie izolują mnie od takich ciekawostek.

daro pisze...

Najlepsi są i tak ci dwaj uśmiechający się na łódce - w końcu wyglądają jak ludzie :-)

ashka pisze...

Rybki na Enoshima? Zadnych zywych rybek nie widzialam :( Obowiazkowo tam wracamy!

Moja teoria o ludziach na jachtach: to ich zastepcze domki dzialkowe, jachty portu nie opuszczaja :]

M. pisze...

to dziecko z hulajnogą mnie zachwyciło *.*
jak się nie ma miejsca na działkę zostaje morze ;)

futomaki.pl pisze...

Eh... Nawet nic nie mów o wzmagającym się apetycie. Mam to samo - zaczęło sie od dwóch podstawowych obiektywów, żeby objąć zakres od 18 do 300.

A teraz nie ma miesiąca, żeby mi coś w oko nie wpadło. Gdyby jeszcze tylko fundusze pozwalały na zakup wszystkiego, co w oko wpadnie :)

Maruda pisze...

Po pierwsze przywitać się. Czytam ten blog dopiero od zeszłego tygodnia i chciałbym powiedzieć "Witam" wszystkim wiernym czytelnkom oraz autorom. Jednak zrelaksowani Japończycy wyglądają o niebo lepiej. Zupełnie jak nie oni.

andy pisze...

Trafiłem na tą stronę parę dni temu. Jestem, generalnie, "zainteresowany Japonią". Marzę żeby kiedyś tam pojechać i to wszystko zobaczyć.
Znalazłem ten Blog zupełnie przypadkowo.
Wrażenia: Super!! Tak pięknej relacji z życia w tym kraju, jeszcze nie widziałem. WIT i jego przyjaciele piszą co chcą, jest to ich subiektywne spojrzenie, ale za to jakie dzięki temu prawdziwe! Filmy to istne dzieło sztuki!! Wasza "doga do roboty" to coś o czym nawet mi się nie śniło! Brak cech "profesjonalnych filmów o Japonii" czyni ten obraz wyjątkowym i genialny w swej prostocie! Nie wyłaczacie kamery, widać wszystkie budynki, ulice, samochody, pociągi w i wreszcie ludzi! Cała wasza trasa w Odakyu! To wszystko takie namacalne, bez żadnej "zciemy". Po prostu Gaijin'y jadą do roboty!To najlepszy film o Japonii jaki w życiu widziałem.

Zdjęcia super.Podoba mi się że robicie fotki ludziom, ulicom a nie "wybranym pomnikom kulturalnym", a jeżeli takowe są, to zrobione "tak po prostu" - umiejscowione w miejscu i czasie. Do tego fotki są niezłej jakości, widać np. u WIT'a pewne pojęcie o tych sprawach (nie?).

Co tu dodać... CZAD!!!! :)

Czy nie dało by się jakoś udostępnić tych filmów do zciągnięcia w całości? Są świetne a Google rwie itd.
Wypalił bym sobie na płytkę. (Nie sprzedawał, nie rozpowszechniał ;) bez wiedzy autorów i zdawał sobie sprawy z konsekwencji jakie by łamanie tych zakazów pociągało, itd.)

Pozdrowienia dla WIT'a i innych. Panowie (i panie)... jestem... pod... wrażeniem...