poniedziałek, 13 marca 2006

Bez sensu....

jest:

zwiedzanie samemu Shibuyi, chociaż to niby Mark City...


przechadzanie się samemu po Harajuku, choć to niby centrum młodzieżowe...


przyglądanie się samemu wielkiemu Buddzie w Kamakurze, chociaż to niby duchowe doznanie...


spoglądania samemu na Ocean Spokojny, gdy można poczuć sól na ustach, choć to niby orzeźwiające...



spacerowanie samemu po parku Yoyogi, chociaż jest to bardzo popularne i chętnie odwiedzane miejsce...

Jak nie masz komu powiedzieć ... patrz to jest fajne...to całe zwiedzanie może być bez sensu....


Na szczęście jest samowyzwalacz w aparacie :)


4 komentarze:

n€x¤R pisze...

eeee tam. od tego wlasnie jest blog. zwiedzasz dla nas - czytelnikow (:
nie pekaj. wiesz jak jesz z guma. dajesz rade q:

kojn pisze...

a ja sie z Markiem zgadzam całkowicie. Do tego jest tak jak z filmami, te najfajniesze ogladane samotnie, i tak trzeba zobaczyc jeszcze raz z bliska osobą

kfaz pisze...

o dziwo znam ludzi, ktorzy lubia podrozowac samotnie :-o
Ja tam zawsze wolalem sobie znalezc jakies towarzystwo...

♀ pisze...

Zgadzam się z M. Może nawet nie jest to całkiem 'bez sensu', ale na pewno nie daje takiej (albo i żadnej)radości, jak przeżywanie wraz z kimś dla nas ważnym. Ja to nawet często rezygnuję z atrakcji, jeśli mam ich doświadczać sama.
To stary wpis ~ mam nadzieję, że - gdziekolwiek teraz jesteś i cokolwiek zwiedzasz - już nie sam (: Pozdrawiam, M.! ☼