czwartek, 2 lutego 2006

Testy

Dziś chrzest bojowy nowego aparatu. Testy pokojowe wykazały nadmierną chęć fotografowania obiektów nasłonecznionych. No i to dziś na trochę wyszło.
Cała filozofia fotografii na poprzednim sprzęcie wali w łeb. Uczę się więc od nowa.







Dziś byliśmy w takiej śmiesznej klinice dla gajdzinów. Położona obok ambasady rosyjskiej, wewnątrz jak dom duchów. Stare drewno, uginająca się podłoga, zdjęcia ludzi na ścianach, podejrzliwie uśmiechnięta obsługa niczym z Frankensteina, no i to:

Pojechaliśmy tam zaaplikować szczepionkę, żeby nie było że nam czegoś trzeba... :) Do tego Kojn zbił wazon z kwiatkami.
No i jeszcze widzieliśmy kwintesencję japońskiech kibli w angielskim pubie wieczorem:

4 komentarze:

simer pisze...

Pozdrawiam i sledze stronke bo zdjecia sa istotnie rewelacyjne a i opisy zupelnie innej kultyru i sposobu zycia takze.

Pozdrawiam
Ex PJWSTK`owiec na wygnaniu (UK)

ps. trafilem na ta strone w dziwny sposob widzac cogiego, ktory ujawnil sie na jednym z forow dotyczacych cisco a to mi przypomnialo o stronce nexora :) a ze dawno tam nie bylem ... a tam zobaczylem linke do tej strony :) [hmmm, cos to skomplikowane sie zrobilo... :>]

markus07 pisze...

Zdjęcie nr 3 od Kojna licząc :) jest rewelką. Nie dokońca wiem co przedstawia ale jest super - świetne światło -a te windowsy w tle to do czego?

carolajn pisze...

ej..o co chodzi na tym ostatnim zdjeciu?

WiT pisze...

No wyobraź sobie, że zamiast damski-męski masz coś takiego :)
A tak naprawde to dowcip polega na wysmianiu nieogrzewanych toalet i przegrzanych biur, dusznych biur w Japonii.