środa, 18 stycznia 2006

Siłownia by night

Przytyłem jednak przez przerwę świąteczną w Polsce. I to prawie 3 kilo.
W związku z tym dziś nabyłem trampki i postanowienie, że oprócz codziennego
basenu, będę też co drugi odwiedzał siłownię. Nie lubie siłowni, ale co tam.

Co do trampek - za 5770Y kupiłem Brazylijskie halówki Topper, model z 1975
roku. Południowo-Amerykańska numeracja jest myląca (41SA=43EU=9,5US), była
ostatnia para. Pasują jakbym się w nich urodził. Ależ jestem zadowolony!

OK, nie rozwlekając się o trampkach...

Co do siłowni - mała sala (patrząc na ilość sprzętu na metr kwadratowy), sufit tak
niski, że zbyt dynamiczne podskakiwanie na stepperze grozi urazami głowy. Fajne
machinerie, wszystko pneumatyczne, miła lecz bojaźliwa obsługa (już mnie
przestaje dziwić). O innych klientach nawet nie wspominam. Powiem tylko, że
czasem czuję się jak wizytator w przedszkolu.

Cóż, obsługa bieżni z japońskim interfejsem jest jak bieganie z zamkniętymi
oczami po muldach. Widać jak wielkie znaczenie ma ergonomia obrazkowa w
takich przypadkach ;)

5 komentarzy:

Rychu pisze...

to japońcy mają jeszcze czas na siłownię czy może wybudowali ją właśnie dla europejczyków którzy po świętach chcą zrzucić zbędne kilogramy ;], tam w tv można w godzinach tak od 20 wzwyż jakieś normalne filmy typu rambo czy też anime leci ?

daro pisze...

Czyżby model trampek pochodził o od niezapomnianego Toppera Harley'a?

WiT pisze...

"I'm not saying I don't trust you, and I'm not saying I do. But I don't. "
To chyba nie o niego chodzi :D

Cabi pisze...

zaraz, to sa trampki ktore lezaly gdzies 30 lat i teraz mogles je kupic, czy to poprostu retro model zrobiony rok temu w chinach?

WiT pisze...

Oryginalny model retro wyprodukowany o dziwo w Brazylii :)