czwartek, 19 stycznia 2006

Shamisen

Coś niezwykłego oplecione w papier z szajsu.
Niektórzy Japończycy mówią z dumą, że Japonia to nie Azja; że jest Azja i Japonia, dwie różne rzeczy. Coraz częściej przekonuję się, że to nie jest prawda.
Tu na przykład kicz wychodzi z wspaniałego repertuaru jak słoma z butów Gucci.

No ale od początku:
Znów gościłem w Tsukubie. Tym razem zostałem zabrany na koncert klubu studenckiego dla miłośników gry na shamisenie (taka 3-strunowa tradycyjna gitarka). Szkolna grupa wychodzi do ludu i pokazuje co potrafi. A potrafi!
Trzy godzinny koncert z przerwą, zorganizowany na naprawde wysokim poziomie. No i muzyka - piękna: pełna dynamiki, uczucia i melodii zarazem.
Wielka orkiestra złożona z shamisenistów, bębniarzy, solistów i innych. Sugestywne stroje, makijaże. Światła i rekwizyty.

Genialne, gdyby nie wypełniacze.
Nie wiem czy dlatego, że ktoś sobie postanowił, że koncert będzie trwał trzy godziny, nie mniej. Czy dlatego, że ktoś to lubi?
Godzina wspaniałej muzyki była poszatkowana dwugodzinnym badziewiem, scenkami, rozmowami i przerwą. To że ludzie spali, to nic. Niektórzy się tam wyspali, zmieniając boczek na oklaskach.
Moi, rozumiejący coś, znajomi patrzyli z niedowierzaniem, że ci ludzie mówią o niczym. Po prostu grają na czas. Wychodzą na scenę i zachwalają siebie, innych, mówią jak to jest wspaniale, jak wspaniale było i że będzie za chwile jeszcze wspanialej. Potem przedstawiają jakiegoś sempaja (mistrza), który to wchodzi na scenę i mówi, że jest super, było super i chyba też będzie super za chwile (jak tylko zejdę ze sceny... (przyp. red.)).

Nie wierzę, że Japończykom ten szajs się podoba. No nie potrafię w to uwierzyć! Oni siedzą tam bo zostali posadzeni i przysypiają. Nikt nie wyrazi jakiejkolwiek dezaprobaty.

Gdyby zrobić tylko taki sam koncert (koncert = MUZYKA). Można wsadzić w repertuar jakiś teatrzyk - ALE JEDEN!!! - to Europa waliła by do drzwi każdej sali by zobaczyć taki orient.

A Wam pozostaje nalepsze chwile w okienku prześledzić :) Zapraszam:
Klip 1 (30MB) - Początkowy, chyba najbardziej popularny kawałek na shamiseny
Klip 2 (27MB) - Końcowy, bardziej efektowny
Wszystko w diviksie pięć zero i lejmie em pe trzy.

4 komentarze:

rymoholiko pisze...

Fajna sprawa z tymi filmikami. Fotosy super sprawa, ale czesto nie sa w stanie oddac tego co filmik. Jakby byla mozliwosc tak od czasu do czasu wrzucac filmiki :)

WiT pisze...

Noo, będę się starał. Wziąłem teraz kamerę z Polski więc planuję trochę z nią pobiegać po mieście.

WiT pisze...

Polecam jeszcze fachowy opis instrumentu. Ja pierdykam, ktoś miał wenę.

Anonimowy pisze...

siema, wit! mam do ciebie prośbę. poluje od kilku tygodni na shamisen na aukcjach internetowych, ale maja ceny z kosmosu. czy dałoby rade dogadać sie z toba i bys mi takie cos załatawił? prosze o kontakt/.

gg: 6853084

pozdro !!!

Bartek