środa, 4 stycznia 2006

Godzina nad morze

Zdarzyło się jeszcze przed nowym rokiem.
Mieszkamy w ciekawym miejscu, chcesz w góry, oglądać widoki - 2 godziny jazdy, jazda na nartach - 3 godzinki, wycieczka nad morze - godzina. Więc klasycznego słonecznego poranka wybraliśmy się do miejscowości Katase-Enoshima, miłego, niewielkiego miasteczka portowego. Dzieje się tam mało. Głównie turyści moczą nogi a wędkarze kije w słonym dużym zbiorniku wodnym. Dodatkowo można wspiąć się na kilkaset schodów, by cieszyć się widokiem oceanu i świątyń jednocześnie.


W świątyniach oczywiście kwitnie handel, od drewnianych "cholerawiecoto" po wróżby na nowy rok i w ogóle życie całe. Jak się komuś wróżba nie podoba, to może ją zostawić na jednej z kilkunastu takich tablic. (ale to już chyba było)


Zawsze to mi się jakoś dziwnie kojarzy ;)

A to patent godny jakieś fajnej nagrody, w dzień latarnia ładuje się słoneczkiem a w nocy wiatraczkiem. Dla mnie bomba.

Okolica patrolowana jest przez setki orełków, widok ten musze przyznać dodaje prestiżu okolicy, nie to co nasze rozwrzeszczane bałtyckie mewska!


Nawet powściągliwe na co dzień Japońskie pary, na brunatnej plaży zachowują się naturalnie.

Przy lachonach w mini spódniczkach to żaden wyczyn, ale przypomnę jest około 6-7'C.

Pora wracać do domu ... lokalna stacja, ale tych na blogu nie brakuje.

Miło, przyjemnie, romantycznie, w połowie drogi (przynajmniej finansowo) do Kamakury. Baaardzo polecamy.

5 komentarzy:

Yolusia pisze...

Kochanie, dziś w przeddzień mojego wyjazdu, post zdecydowanie lepiej by "wyglądał" bez opisów... ;) Komentarze w kilku przypadkach zupełnie nie pasowały do prezentowanych zdjęc :) Cóż, można to wybaczyć. Ja wybaczam ;) i mam nadzieję, że pozostali czytelnicy również.
Krzyśku, kochanie, czas spędzony tu z Tobą był przepięknym okresem. Kocham Cię jeszcze mocniej - nie wiedziałam, że można mocniej - a jednak, można. Dziękuję Ci za każdy moment spędzony tu ze mną. Kolejne chwile, których nigdy nie zapomnę. Dziekuję, że jesteśy wciąż razem!
"(...)
Look how far we've come My Baby!
We still together, still growing strong
(...)"
Thank You
I love You,
Twoja Yola ;)

kojn pisze...

Są dni gorsze... i te całkowicie beznadziejne ... pod nieobecność gospodarza TBN taki post chyba przejdzie. Jolu, dzikuję ci, że jesteś. Chyba cię jutro nie wypuszczę z tej Japonii!

n€x¤R pisze...

hmmm... na pierwszym zdjeciu... pierwszy raz widze lodki zacumowane... na asfalcie!

Rychu pisze...

to faktycznie lokalizacja godna pozazdroszczenia, widze że to taka wymiana się odbywa Wit wraca, a Yola wyjeżdża ;]

WiT pisze...

Nexor, to ty nie wiedziałes?! W Japonii to sie zegluje tylko na asfalcie. Sternika zdajesz ze skrzyzowan rownorzednych... ;)

... i cumowania do parkometru.