niedziela, 1 stycznia 2006

2006!

Tłumy wyległy z lokali oraz stacji metra, aby zobaczyć miejsce opisywane jako "Brilliant illuminations at Roppongi Hills". Nastała wyczekiwana chwila, kiedy stary rok z uprzednio spakowanymi bagażami spada z tronu, a na jego miejsce wkracza szczeniak, zwany "nowym". Chwila, która niemal w każdej kulturze witana jest wrzawą i kolorowymi wystrzałami ... prawie ... Jedyne co zobaczyliśmy to:

Dokładnie o godzinie 0 zapalił się napis "2006". I tyle, nic więcej. Kilka tysięcy osób, głównie Amerykanie i Hindusi stali i gapili się w niebo. My razem z nimi.

Po kilkunastu minutach zorientowaliśmy się, że to już wszystko. Ludzie zaczęli wracać do lokali, my po drinku i kebabie udaliśmy się na stację.

Będąc tutaj sam, pewno bym był zawiedziony, albo się zalał w trupa, ale na szczęscie potwierdziła się zasada "Wszędzie dobrze, ale z żoną najlepiej" ... po trzeciej wróciliśmy do domu, i zaczęliśmy świętować nowy lepszy rok. Nie wiem jak spędzali go Japończycy, było ich na mieście niewielu, wujek Google mówi że siedzą w świątyniach, może (i oby tak było) bawią się lepiej niż zgraje Gajdzinów w Roppongi Hills.

Napiszcie proszę jak to wyglądało w Polsce, Luxie czy innych miejscach, z których to czytacie. Jak wy weszliście w nowy rok?

7 komentarzy:

Rychu pisze...

Ja tradycyjnie na domówce przywitałem sylwestra ale ilość alkoholu była taka że kaca nie mam, a klimat był świetny tylko trochę nogi bolą po tańcach i lekko gardło czułem z rana po karaoke ;]. We Wrocławiu był na rynku huczny sylwester zagrały same popularne zespoły jak choćby Kombi czy staruszek Krawczyk, z tego co czytałem to sporo ludzi tam się bawiło. Bilans sylwestrowy jest tradycyjny sporo w izbach wytrzeźwień, trochę poparzonych i tłumy skacowanych ;]. Trzymajcie się

PS. nic nie napisaliście o szampanie ;> czyżby tam trudno było kupić wino musujące zwane u nas szampanem ?

daro pisze...

Warsaw City raportuje wejście w nowy rok bez ofiar. Nikomu nic nie urwało, fury całe, bez mandatu.
Straty: bransoletka: sztuk 1.

futrzak pisze...

Sylwester w Białymstoku przebiegł dość spokojnie. Jak zwykle od godziny 20 ulice były puste, a ludzie bawili sie w domach lub klubach. Byłem na imprezie u znajomego. W mieszkaniu 3 pokojowym zmieściły się 32 osoby. Lodówka, mimo iż do najmniejszych nie należała, nie była przystosowana do przechowywania takich ilości alkoholu. Większość butelek została wystawiona na balkon. 2 osoby nie doczekały niestety do godziny 24. Kilka minut przed północą na niebie widać było dziesiątki fajerwerków, a z czasem było ich coraz więcej. Wszyscy wychodzili z domów i bloków na ulice, polewali sie szampanami, podawali sobie ręce lub przytulali i składali życzenia. Było bardzo przyjemnie. Impreza zakończyła się gdzieś o 5 rano. :)

n€x¤R pisze...

w HGW pod serockiem melduje cichy i spokojny sylwester. cisza, spokoj, gdzies w oddali wystrzelily jakies farejwerki, u nas wystrzelily korki szampanow, a 1o min pozniej wszyscy grzali sie przy kominq. grzali sie cieplem z kominka, zeby nie bylo niedomowien. to raczej piec kaflowy a nie kominek.
daro - gdzie wkoncu wyladowaliscie?

Mati pisze...

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku !!! Przede wszystkim wytrwalosci i wiele milych chwil w tym jakze pieknym, ale odleglym i diametralnie odmiennym dla nas kraju. Wrazen Wam nie brakuje co widac w tej bogato ilustrowanej cyfrowej postaci ;) Korzystajac z okazji podziele sie swoimi wizualnymi doznaniami z dni poprzedzajacych Nowy Rok. http://www.pjwstk.edu.pl/~mati/lazienki/
Jeszcze raz Szczesliwego Nowego Roku!

daro pisze...

a ja korzystając z okazji dodam, że wylądowaliśmy mniej wiecej w końcu u Wiktora i Marty i było co najmniej dobrze.

serek pisze...

To i ja doloże życzenia wszystkiego najlepszego w tym nowym lepszym roku 2006. W Warszawie ponoć choinka na placu zamkowym zaczęła sie palić prawdziwym ogniem od ognia sztucznego. Na szczęście została w porę ugaszona, a właściwie zasypana śnieżkami przez bawiących się tam samopas ludzi.

Kojn: O ile w Japoniu, kraju innym kulturowo można się ewentualnie spodziewać takiego przyjęcia nowego roku, o tyle podobna sutuacja w Paryżu może zaskoczyć. Tam jedynie pola elizejskie są wypełnione przez ludzi, ale oficjalnych sztucznych ogni tam nie zobaczysz. Tam jest nowa świecka tradycja palenia samochodów;)

pzodrawiam