czwartek, 8 grudnia 2005

Wspomnienia

Tu jest inaczej.
Nie jest źle, nie to chcę powiedzieć. Wszystko już jest inne. Pewne czasy minęły.
Czasy beztroski (o, tych to już dawno nie ma), pracy w PeJocie, powiedzonek w
stylu "Bo życie to jest ciężkie, panie Wicie" Tomka Fornalika.
Nie ma już tego wszystkiego i pewnie też innych rzeczy których nie pamiętam.

Życie toczy się dalej. Ja w środku, obijam się o kantów kiedy jest za szybko.
Czasem siła odśrodkowa przygniata mnie do zewnętrznej, rzadko odwrotnie.
Poznaję dużo ludzi, służbowo i prywatnie. Te prywatne znajomości stają się coraz
bardziej prywatne, takie jakich mi brakowało. Bliskości słowa, spojrzenia nie
zastąpi nic. Fascynacja - to jest teraz najlepsze określenie.
Poza tym mam wrażenie, że osiągam kolejny etap. Etap zupełnie innego
spoglądania na to Tokio nocą.
Nadchodzi czas decyzji i ew. poświęceń. Mam nadzieję, że reset w Polsce
pozwoli mi wybrać dobrze.

4 komentarze:

carolajn pisze...

zapraszamy na chillout i terapię pomagającą przywrócic cie do rzeczywistosci do sheesha baru grenady:)))))

WiT pisze...

Mam nadzieję, że nie macie door-selection...? :P
Bo pewnie przez 5 miesiecy odpadlem od trendów Wawowa.

n€x¤R pisze...

hmmm... brzmi cieplo. pamietam taka teorie, ze kiedy zaczyna sie wysilek fizyczny - np. bieg, to w pewnym momecie nastepuje zalamanie. potem organizm przelacza sie ze spalania czegos na cos drugie [z bialka na tluzcze czy cos, ale wole glupot nie gadac]. i jak sie juz przelaczy to potem mozna biec, biec i biec...

wyglada na to, ze sie wlasnie przelaczasz <:

carolajn pisze...

door selection nie jest tak bardzo wymagający więc wydaje mi się,że uda ci się
wejść..no i w końcu w takich świątecznych okolicznościach..:). Wymagane od klientów
jest tylko zdejmowanie butów przed wejściem do salonu głównego ale myślę,że to już
sobie przyswoiłeś, utrwaliłeś i nie sprawisz problemów.