czwartek, 8 grudnia 2005

Tokyo metro




Dziś, jadąc na służbowe spotkanie, spędziłem ponad 3 godziny w pociągach. Błyskawiczne przesiadki coraz lepiej mi wychodzą. Już wiem mniej więcej w którym momencie warto się przesiąść do ekspresu.
Większość linii działa perfekcyjnie. Wyjątkiem jest, chyba jedna z dłuższych, Hanzomon Denentoshi line. Bardzo często są na niej opóźnienia i zatory. Gdy spóźnienie przekroczy 5 minut, obsługa stacji rozdaje karteczki z usprawiedliwieniami do pracy. Pięknie!


W weekend jadę na wieś - For relaxing time, make suntory time!

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

A tu musze stanac w obronie mojej Hanzomon Denentoshi line. Jest punktualna, mozna regulowac zegarki
wg odjazdu i przyjazdu jej pociagow. Pomysliles chyba z Chuo line, tam czesto sa spoznienia ze wzgledu
na to, ze z niewiadomych powodow jest to "ulubiona" linia samobojcow, ktorzy wlasnie na tej linii rzucaja sie pod kola przejezdzajacych pociagow.