czwartek, 10 listopada 2005

Projekcja lokalna

Wczoraj wieczorem oglądałem Lost in Translation. Był to chyba już mój 6 raz, jednak jedyny w swoim rodzaju:
Mianowicie projekcja odbyła się z mojego laptopa, w pubie irlandzkim w Shinjuku, w samym środku Tokio. Do tego dwuosobowe kino wypełnione było po brzegi przemiłym japońskim towarzystwem, dla której to nawet udało mi się uruchomić japońskie napisy.
Niestety bateria padła w połowie, więc trzeba będzie seans powtórzyć ;)

Do tego wpadłem na pomysł (pewnie nie ja pierwszy), że właśnie tak powinno się oglądać niektóre filmy, w odpowiednim miejscu, pasującym do tematu. Zupełnie inaczej odbiera się wtedy treść, chłonie atmosferę.
Np. Saw powinno się oglądać w piwnicy, Pitbull'a na dziedzińcu kamienicy na warszawskiej Pradze, The Merchant of Venice, płynąc po śmierdzącym kanale w gondoli, Sahara - na pustyni, itd.

Co o tym myślicie?
W razie nagłych pomysłów rubryka komentarzy stoi otworem :)
PS> pozdrowienia dla ekipy 212!

4 komentarze:

n€x¤R pisze...

dzieki za pozdroofka (:

mam tylko pytanie... gdzie powinno sie ogladac dooma, misje na marsa albo gwiezdne wojny? (;

Agnieszka pisze...

Widziałam do tej pory 3 razy, ale to musi byc coś, oglądać go w Tokio:)

kojn pisze...

nexor <- dooma na poligonie, gwiezdne wojny w plametarium a misje na marsa ... na Tarchominie :P

markus07 pisze...

Kojn - nie śmiej sie z Tarchomina - to nie tylko Misja na Marsa - powrót z centrum po pracy nazwałbym "7 lat w Tybiecie", parkowanie samochodu na osiedlu - Mission Impossible ech i wiele takich podobnych :)