poniedziałek, 14 listopada 2005

Cięcie!

Niedawno byłem u fryzjera (jak niektórzy z Was doradzali ;>).
Wchodzę, konsternacja.
Połowa personelu uciekła gdzieś (to tu to tam), został szef zakładu.
Zakład na poziomie, by the way, dominują brązy i kolor biały. Zdjęcia, światła, zapach, kawka - nie to co Kojn.
OK, zaczął, I SPEAK ENGLISH LITTLE.
Ja mu więc ukłonik i GOOD AFTERNOON. Chwila wymiany spojrzeń. Wziął do ręki kajet, spytał o rezerwację. Mowię NO, SORRY - NO RESERVATION. I JUST NEED A HAIR CUT, AS YOU CAN SEE - przeczesałem grzywę, potwierdził.
Doszedł jeden, najodważniejszy pracownik tej jesieni, pyta WHEN? Ja mu więc IMA (teraz).
OOO UUUU AAAA - takie dźwięki wymienili ze sobą nawzajem, IMA?
IMA potwierdziłem. Nastała minuta ciszy po czym dowiedziałem się, OK - TEN MINUTES PLIZ.
Usiadłem w kącie, zjadłem diabelsko kwaśnego cukierka cytrynowego, zabrali mi marynarkę.
Czekając obserwowałem, jak zajęci robotą (głównie ruda farba) koledzy doradzali chłopakowi, któremu przypadło mnie ostrzyc - co ma robić. Minęły dwie minuty, podszedł, ukłonił się w pas. Zaprosił mnie na mycie, umył mi głowę z niewyobrażalną delikatnością, wymasował (aż mi głupio było) i owinął w ręcznik. Z takim ręcznikiem (typowym, jak każda z Was nosi po kąpieli) przeparadowałem po zakładzie, gdzie wszystkie przyszłe roodziutkie zamachały ogonkami, dotarliśmy na miejsce, koleś zniknął.
Po 30 sekundach przyniósł trzy katalogi ze zdjeciami fryzur (HA! zastanawiałem się jak to rozwiąże), pooglądałem. Żadne włosy pokazane tam nie były zbliżone do moich. Pokazałem coś takiego średnio wyszukanego. Fryzjer powiedział HAI i zabrał się do roboty.
Nie uciął mi ucha, nawet efekt mi się podobał. Nie jest źle.
Po strzyżeniu mycie, kolejna parada po salonie pełnym przyszłych rudzielców i suszenie.
Na zakończenie wizyty dostałem kartę stałego klienta z jedną pieczątką i głośne ALIGATO GOZAIMASU od całego personelu i już prawie roodziutkich klientek.

Jednym słowem - MIŁO!

9 komentarzy:

hal pisze...

szkoda, że sami nie możemy ocenić efektu.. brak zdjęcia w tej zabawnej relacji jest pewnym niedopatrzeniem, szczególnie biorąc pod uwagę charakter blogu ;-)

luke pisze...

A gdzie zdjęcie nowej fryzury?
Najlepiej przed i po.

WiT pisze...

Nie do poznania fryz.
Kojn stwierdził, że by mnie lepiej obleciał maszynką :P

kolumbus pisze...

Hej, niech mi ktoś wyjasni czemu oni tak dziwnie zareagowali na Ciebie (te ucieczki itd) czy oni n wszystkich "białych" ewentualnie "czarnych " tak reagują, taka kultura, mentalnośc ???

Pozdrawiam :)

carolajn pisze...

hehe..przestraszyli się jego fryzury- stąd ta ucieczka.. a tak poważnie tak reaguje 90% społeczeństwa..uciekają na widok białego który prawdopodobnie będzie coś od nich chciał- do dzisiejszego dnia mnie to zaskakuje i nie znam tego przyczyny, chociaż mialam okazję być w azjii kilka razy:)
wit! jak mogłeś nie umieśćić żadnego zdjęcia..zwłaszcza jak paradowałeś w turbanie po salonie rudzielców...heheheheheh:)))) domagam się takiej fotki!!! niech kojn ci pomoże usupłać na głowie turban:)))

n€x¤R pisze...

i ja tez:
ŻĄDAMY ZDJECIA! ^_^

daro pisze...

Chleba, igrzysk i zdjęc Wita w nowej fryzurze!!!!!

Adie (s2131) pisze...

W Japonii uciekają a w Polsce baba by uparcie gadała po polsku i dziwiła się dlaczego Japończyk nie odpowiada. Na końcu powiadziałaby 'Idź Pan w cholerę'. Co lepsze sprawa dyskusyjna.

㋡ pisze...

A widzieliście kiedyś nabijających się między sobą (zwłaszcza ->) białych, którzy potem jak gdyby nic proszą o pomoc albo w żywe oczy jajka sobie robią?:/ No więc. Po takiej kreciej robocie opinia na obcych zjeżdża jak Małysz ze skoczni, to co się dziwić, że unikają kontaktu.