wtorek, 29 listopada 2005

Basen - ponownie ;)

W sumie, głównym miejscem, gdzie stykam się z "żywymi" Japończykami jest basen. Pisaliśmy już o tym sporo, mamy nawet znajomego, którego jak raz zobaczyliśmy w ubraniu, to go nie poznaliśmy (zawsze kilkanaście minut wyciera się nagusieńki, zagadując nas angielszczyzną ograniczoną do dziesięciu słów). No ...dzisiaj też nie obyło się bez niespodzianek. Po pierwsze, nie udało się paniom ściągnąć z naszych kont kasy za basen ... więc z fonetycznie przygotowaną ściągą poinformowano nas co by uiścić należność. Ciekawsze doświadczenie dopiero miało nadejść.

CHAPTER II

Widząc nas pan ratownik podbiegł i organoleptycznie przekazał, że coś im się pomieszało z temperaturą wody .... i ogólnie pływa się w zupie! ... ale nie opisywałbym tego wszystkiego, jak by na tym miało się skończyć ... Na końcu każdego toru, czekało wiadro z zimną wodą, do opłukania gorącej twarzy i karku. Dla mnie BOMBA! Zaskoczyli mnie CAŁKOWICIE!

6 komentarzy:

WiT pisze...

Ja po czterech długościach miałem ochotę wcisnąć się cały do jednego z tych wiader. Jakbym pływał w wielkiej wannie. Brakowało tylko piany.

n€x¤R pisze...

BOSH! NIE MOZE BYC!!! to byl basem przygotowany z mysla o mnie!!! o jejq jejq! jak by takie baseny byly to bym zaczal chodzic ):
niiieeeennaaaawwwiiiddzzzeeee marznac. a w ubraniu do basenu nie idzie wlazic q:

hal pisze...

może rozwiązaniem jest sauna??
CIEPŁO wręcz GORĄCO a do tego roznegliżowane dziewczyny jako przyjemny akcent wieczoru...

WiT pisze...

Sauna też tam jest. 100 stopni. Ale w środku tylko piekielnie owłosieni w kroczu faceci ;)

Adie (s2131) pisze...

Bo dziewczyny na ich widok uciekły :)

lisi pisze...

... czyli wylali Wam kubel zimnej wody na glowe ... hehe ... nie mniej musialobyc to niezle zaskakujaca opcja :) ... ciekawe czy plotki wsrod Japonczykow chodza :] ...