środa, 30 listopada 2005

Praca admina...

Kojn w skupieniu ogląda seriale.

wtorek, 29 listopada 2005

Basen - ponownie ;)

W sumie, głównym miejscem, gdzie stykam się z "żywymi" Japończykami jest basen. Pisaliśmy już o tym sporo, mamy nawet znajomego, którego jak raz zobaczyliśmy w ubraniu, to go nie poznaliśmy (zawsze kilkanaście minut wyciera się nagusieńki, zagadując nas angielszczyzną ograniczoną do dziesięciu słów). No ...dzisiaj też nie obyło się bez niespodzianek. Po pierwsze, nie udało się paniom ściągnąć z naszych kont kasy za basen ... więc z fonetycznie przygotowaną ściągą poinformowano nas co by uiścić należność. Ciekawsze doświadczenie dopiero miało nadejść.

CHAPTER II

Widząc nas pan ratownik podbiegł i organoleptycznie przekazał, że coś im się pomieszało z temperaturą wody .... i ogólnie pływa się w zupie! ... ale nie opisywałbym tego wszystkiego, jak by na tym miało się skończyć ... Na końcu każdego toru, czekało wiadro z zimną wodą, do opłukania gorącej twarzy i karku. Dla mnie BOMBA! Zaskoczyli mnie CAŁKOWICIE!

niedziela, 27 listopada 2005

Zakupy

Miałem kupić czapkę a kupiłem kurtkę. Spontaniczne zakupy zawsze były dla mnie owocne :)







Harajuku

Dzielnica słynąca ze specyficznych ludzi na ulicach, naleśników i orientalnego bazaru.
Szokująca moda na głównym placu. Grupki nie spętanych jeszcze żadnymi więzami Japończyków zbierają się tu by się przebrać, spotkać z innymi, pokazać. Także z pewnością by być kimś innym, przez chwilę. Kimś na pograniczu mangi, kina Roberto Rodrigueza i Gwiezdnych Wojen.
Widok jedyny w swoim rodzaju. Nie ma chyba drugiego takiego miejsca.





Pobliski bazar przypomina Stadion X lecia. Możesz tu kupić wszystkie akcesoria i od razu przetestować je na głównym placu. Gothic/Lolita/Punk - kim chcesz być dzisiaj?



Znów pociągi

Temat znany. Nie wyczerpany.




Yoyogi park

Jeden z większych parków w Tokio. Po środku świątynia i pałac ślubów. Wychodzące pary średnio zadowolone. Do tego nienaturalnie spokojne.
Dużo obcokrajowców i dzieci poubieranych odświętnie. Ogólnie bardzo miła atmosfera, czuć unoszące się w powietrzu szczęście (może z powodu weekendu?).









Volvo jest oczywiście dla Sadka, dziewczynka nie pozowała specjalnie dla mnie, budynku na pierwszym zdjęciu nie wybudował Stalin :)

sobota, 26 listopada 2005

Kumulacja

Dla urozmaicenia zaczynamy kadrować fotki inaczej, a może z nudów...


W lokalnej kolekturze była wczoraj kumulacja, Ichi Oku Yen, czyli okrągły miliard. Ludzie z rozmarzonymi minami, lekko otępiali, stoją i myślą.

Dwaj amigos

Piątek, Fridays, amerykański lunch. Fajne jest gdy podchodzi kelnerkai mówi: "Hi, my name is Ayumi. I will be your servant today...".


piątek, 25 listopada 2005

Piątkowy wieczór

W piątkowy wieczór w Shinjuku knajpy pękają w szwach. Znalezienie miejsca dla dwóch osób graniczy z cudem. Dla trzech - cudem jest.
Ja pozostałem na tych granicach.
Fotki z dziś:



czwartek, 24 listopada 2005

Olej

Zimny nos zmusił do pójścia po olej do głowy. A właściwie na stację.
Generalnie rzecz biorąc w Japonii nie ma centralnego ogrzewania. Klimatyzator kiepsko grzeje. Najbardziej popularne są proste piecyki olejowe. Właściwie to nie takie proste bo ten nasz jest całkowicie elektroniczny, z pomiarami temperatury, termostatem, alarmami itp. Ma od cholery funkcji. My korzystamy jednak z jednej. Przycisk -> zapłon -> grzeje!
Na wyposażeniu mamy kanister 18l. Najbliższa stacja to jakiś kilometr pod górkę, między blokami.
Wyszedłem więc któregoś radosnego wieczora z pustą bańką. Dotarłem na stację, zdjąłem słuchawki z uszu i słyszę gorący hip-hop z magnetofonu w drzwiach garażu na stacji. Dwóch wyluzowanych kolesi myje samochód. Jeden z nich zobaczywszy mnie odłożył szmatę, podszedł i po rapersku wymachując rękoma, zadał jakieś pytanie.
Wyluzowałem się też więc, w celu przystosowania do sytuacji. Machnąłem bańką i powiedziałem żeby nalał do pełna. Zapytał: "Cado?"
Ja mu: "Meeen, jakie cado! gotówkę mam." Ok, wystukał na dystrybutorze liczbę 18, która była napisana na bańce i nalał.
Kawałek z Dr.Dre przeskoczył na BigPimpin'. Brakowało tylko jakiegoś lowridera w pobliżu.
1244 Jeny, dużo.
Chętnie bym został ale nie miałem pretekstu... Założyłem więc słuchawki i przełączyłem playlistę na "4Kyon Black". Tak na marginesie używam teraz pożyczonego Ipod'a. Zamieniłem się z koleżanką w celu wymiany gustów. Starszy typ, 20GB ma swoje zalety - więcej jednak cegłowatych wad. No i pasjans w B&W, 0 grywalności ;)
Bańka okazała się cięższa niż przypuszczałem, że 18 litrów, może być.
W domu tylko chwila wahania przed zapłonem: czy na pewno nalał mi oleju opałowego a nie HiOctanowej benzyny do jakiegoś Subaru... Wszystko było jednak ok.

Jakieś dodatkowe fotki z ostatnich dni:




Już niedługo :D

Dzieci

Chociaż zwykle ich nie widać, jak już są to robią dużo hałasu. Ostatnio taka dwójka obudziła mnie koło południa grając piłką o murek przed moim oknem. Właściwie to na tej ścianie nie ma okna ale jest tak cienka, że słyszę liście spadające z drzew.
No ale nie o tym.
Dzieci widać tu głównie wczesnym rankiem, gdy idą do szkoły. Gromadzą się wtedy w kilkuosobowe grupki i gęsiego, niczym małe żołnierzyki z tornistrami podążają do szkoły. Taki przykaz odgórny. Prowadzi zwykle najstarsze. Chodzi o to żeby nie przechodziły same przez ulicę itp. Chodzą jedno za drugim żeby nie przeszkadzać innym przechodniom.
Często przez ten przepis chodzą okrężną drogą i miałyby do szkoły znacznie bliżej. Ale trzeba pójść do punktu zbiórki i tam dołączyć do grupki.
Taka Japońska organizacja na podstawowym poziomie. Doskonałe!

wtorek, 22 listopada 2005

Pierwszy raz...


To był mój pierwszy raz. Młode, świeże, małe.
Żeby napić się francuskiego Beaujolai Nouveau musiałem się znaleźć aż w Tokio ;)

A to miejscowa reklamówka kawiarni :P

No i diabelsko uśmiechnięte owocki w berecikach z antenką. Jak ktoś zna nazwę to poproszę.

poniedziałek, 21 listopada 2005

Fotka z Mandaryną

Na drugi koniec świata musiałem jechać by to osiągnąć ... autografu niestety nie zdobyłem, no ale w końcu to Mandaryna, nie da się ukryć... FOTA

Przejazd kolejowy

Kolejne wariacje na temat pociągów. Tym razem z długim naświetlaniem. Zastanawia mnie dlaczego to przyciąga tyle uwagi? Dlatego, że linii kolejowych jest tu po prostu dużo czy dlatego, że mój zestaw H-0 był bardzo ubogi gdy byłem mały... ;)


Spacer

Jeszcze kilka fotek ze spaceru do Yamato. Dziś dzień niezwykły. Troche inaczej spojrzałem na świat :D






Japońskie place zabaw są jakieś takie smutne, ciężkie. Metalowe zabawki, postaci zwierząt. Wszystko takie przybijające jednak.

niedziela, 20 listopada 2005

Kiermasz

W walce z weekendowym marazmem postanowiliśmy z Kojnem zeksplorować pobliskie Yamato za dnia. Spacerek 10 minut, i jesteśmy na kiermaszu. Kupisz tu wszystko:

Hełm z czasów Pearl-Harbor, kierownicę od Ferrari, przewodnik po Luwrze.

Chińską porcelanę.

Pędzelki do pisania w małym i dużym formacie.

Piłkę, bębenek i stare gazety. Trochę miedzi.

I Mamiya'ę za 40000Y.