poniedziałek, 3 października 2005

Wciągnięci na członka

Jaceku Bicinisuki, członek nr 287.
Udało się. Klub sportowy odrobił lekcje: po ostatnich męczarniach w recepcji czekały na nas warunki uczestnictwa w języku angielskim.
Mieliśmy też z Kojnem szczęście bo trafiliśmy na babkę, która na drugie imię miała "język angielski". Wytłumaczyła zawiłości, pomogła wypełnić formularz. Wzór!
Dodatkowo po pokazaniu kart studenckich dostaliśmy pakiet siłowni i brak ograniczeń czasowych.

Spełniliśmy wszystkie warunki, zwłaszcza te dotyczące przestępczości zorganizowanej ;). Ściągnięto od nas za dwa miesiące z góry i opłatę "manipulacyjną". Wytargowaliśmy ominięcie wpisowego. Nie jest źle.
Hehe, do tego poprzednim razem zostawiłem czepek gdzieś - czekał na mnie w recepcji wysuszony, złożony, z datą i miejscem znalezienia na karteczce. Jakbym zostawił aparat, to pewnie by mi jeszcze naładowali baterie... :D

7 komentarzy:

n€x¤R pisze...

az sie chce powiedziec 'no to teraz (s)plywajcie' (;

a ja chcialem bardzo podziekowac za prezent! dotarl do mnie z napisem nxr-san. co prawda nie za bardzo rozumiem tresc, ale rysunki bardzo ladne (:
mam teraz juz po wlosq, taiwansq i w koncu po japonsq! (:

daro pisze...

miszcz!!
III)belong to the Gang.

Ta przepaść kulturowa jest tak gigantyczna, że czasami nie wiem co powiedzieć na akcje które opisujecie.

dr ania pisze...

Darek,ja dzis sie przekonalam,ze wcale nie taka przepasc.Do kobiet w ciazy widac maja takie samo podejscie jak polscy lekarze: ciaza to guz w brzuchu,ktory predysonuje do zachlysniecia. Na biezaco sa na tych basenach...

n€x¤R pisze...

jak sie o tym przekonalas? czyzbys byla w ciazy? (;

WiT pisze...

Ania ma zajecia teraz na porodowce i wykladowca stara sie im wpoic alternatywne definicje, nowator.

Adie pisze...

Witam, bardzo fajny blożek :)

Mam pytanie: te praktyki to w NCM?
Wybierałem się ale postanowiłem najpierw zrobić mgr-a, a teraz już pewnie się nie wkręce.

Wit: czyli na pływalni nie przydały się lekcje z Kikuno? ;)

3m-cie się.

WiT pisze...

NCM. Będzie ciężko dostać wizę jak nie jesteś już studentem.

Kikuno??!! Stary, pobyt tu pokazał mi, że nauka japońskiego w takim trybie jak w pejocie wogóle nie ma sensu.

Mateusz, na pewno potwierdzisz moje zdanie.

Po roku nauki, najpierw z p. Kikuno, potem z p. Mackiewicz - nie potrafilem sobie nawet kupic bulki w sklepie.

Pozostaje albo kurs intensywny albo przyjazd tu i kurs intensywny :)