poniedziałek, 17 października 2005

Szaro

Dzis pierwszy raz Tokio pokazało mi swoją szarość. Jesienna pogoda, deszcz i szybki zachód słońca nastrajają podobnie do typowej warszawskiej listopadowej nocy.
Ludzie chodzą wolniej, korki uliczne przesuwają się leniwie. Tylko szkoda czasem poubieranych, jak parówki w celofanach, od stóp do głów motocyklistów.

Szyby parują w samochodach, w pociągu mi zaś okulary. Strużki wody kapią z kabli porozwieszanych, redundantnie chyba, między domami. Światło też rozchodzi się inaczej w takich warunkach. Przypomina to czasem efekt "glow" w photoshopie lub patrzenie przez za słabe okulary. A świateł tu jest naprawde dużo.

Tajfuny są wogóle chyba jednak bardziej przewidywalne niż zwykłe opady. Po prostu wiesz, że idzie i że następne kilka dni bedzie non stop padać. Pocieszająca jest tylko myśl o błękitnym niebie na drugi dzień po przejściu takiego tajfunu. Ma to wszystko w każdym razie sens. I nawet mi się podoba.

Sajonara natsu!

1 komentarz:

dr ania pisze...

po waszych postach widac,ze jeden bierze prozac,a drugi placebo...