środa, 5 października 2005

Poorando?!

Typowe sytuacje gdy Japończycy, wiedzeni ciekawością zaczynają z nami rozmowę:

Przyjęcie, podchodzi młody facet:
- Haj! :)
- Hello, nice to meet You,
- aaa america, you?
- no I'm from Poland
- Holland? aaaa oooo Holand
- not Holland, Poland, Porando
- Porando?
- Poorando!
- aaah!!! Porando!!!!, eee, ooooh!

Basen, koniec toru, babeczka koło 40 zdejmuje gogle z miłym uśmiechem:
- Where.........where are you......from?
- Porando, Porandojin desu.
- aaaa! ooooo! Porando! eeeee! aaaaa. Łarszała! Klakof.
- Yes, Kraków is nice.
- Ałszwic!
- Yes, its close. Your english is very good.
- Budapas!
- No, Budapeszt its Hungary
- What? aaaa Hangary aaaa Hangary, najs!!! oooo
- But not Porando
- Poorando! oooo! aaaaa!
- Yes Porando, See You later then...
- Baj baj
Popłynąłem dalej.

Restauracja, klient, z panną - chciał jej zaimponować widać:
- Hellow! :) Where are You?
- Porando.
- Porando?
- Poorando!
- Poorando?
- Europe!!
- Aaaa, jurop. Yes wooow, jurop.
- And where are You from? :D
- ...yes jurop, nice, hehe, jurop...
Odwrocil sie na pięcie, nie było sytuacji.

Generalnie wielki zachwyt, zero treści. Tak to jest.

Zdarzają się też jednak ludzie którzy na słowo Poland rzucają hasła "Wajda!", Walesa!", "Szopin!". Można z nimi chwilę pogadać. Ale to raczej starsi datą, i którzy zwykle świetnie sobie radzą z angielskim, gdzieś wyjeżdzali na dłużej itp.

6 komentarzy:

Zwierzaki-cudaki pisze...

Pss... to ja;) Jestem na studiach ale mi sie nie chce;( Ale prawie lezka mi sie w oku pojawila. Prawie.

Adie pisze...

Hehe, ja jak pare razy gadalem z nihonjin-ami to pomagało jak mówiłem z akcentem Waaaaassssuuuuppppp! (łaaaazaaap - czyli dużo A :) )

Co do wizy to jeszce parę dni będe studentem a później mogę pójść w ostateczności na doktoranckie =).

A tak w ogóle to pewnie programistów tam nie potrzebują tylko sieciowców.

Bułkę to można pokazać palcem i okudasai albo pójść do samoobsługowego. Robiłem podobnie we Włoszech na południu gdzie nikt ni w ząb angielskiego nie znał. :D

Coogar pisze...

sieciowcow powiadasz :D to musze szybciej te studia konczyc :] a potem jaaaaaaponiaaaaaaa albo angliaaaaa :)

agnieszka pisze...

My jestesmy tylko 1000 km od Polski, a czesto jestem pytana czy w Polsce rozmawia się po rosyjsku, czy jest naprawde tak strasznie zimno itd... Ludzie zadaja takie pytania, że przestaję wierzyć w to, że żyjemy w dobie informacji:))

BartTJAMF pisze...

Ja na przykład mieszkam w Grecji, po ukończeniu wszelkich szkół obrałem sobie za cel Japonię.
W Grecji ludzię mają bardzo źle rozwiniętą oświatę co mi nie przeszkadza- chodzę do szkoły polskiej.
Ludzie tutaj- ci starsi (którzy na mój polski rozum powinni być w takich sprawach bardziej oświeceni niż społeczność młoda) - pytają nawet jakiego koloru jest niebo, czy w Polsce są samochody, telewizory.

ByTheWay - W Japonii emitują nawet polskiego Misia Uszatka (oczywiście translated)

Anonimowy pisze...

to fakt, młodzi Japończycy kiepsko mówią po angielsku. Ale gdy się mieszka w wysoko rozwiniętym kraju (z którego raczej nie będziesz migrował, bo po co) i 120 milionów ludzi obok ciebie mówi po japońsku to motywacja do nauki angielskiego jest mała. Szkoda czasu :) W telewizji jest 300 kanałów po japońsku.
Ale to samo jest z Niemcami. Prędzej się dogadasz z 40-latkiem niż z 20-latkiem.